STRONA GŁÓWNA       O MNIE 

Szara Myszka i zwierzaki - część 2

Hej Myszki :)! Zgodnie z obietnicą, w dzisiejszym poście wracamy do tematu zwierząt. Tym razem omówimy sposoby pomocy futrzakom. Nie zabraknie również kilku gorzkich słów na temat posiadaczy pseudo hodowli oraz osób nabywających zwierzaki w miejscach tego typu. Zapraszam do lektury :). 

Zacznę od tego, że wszystkie zwierzaki które przewinęły się przez mój dom były i są znajdkami :). A było ich naprawdę wiele (z wyjątkiem jednej, już nieżyjącej koteczki urodzonej u mnie w domu). Jak tylko ktoś znalazł jakieś futerkowe nieszczęście, to automatycznie zostawało ono u nas. Pomimo prób szukania właściciela czy nowego domu dla kotka czy pieska, historia zawsze kończyła się tak samo – nikt się nie zgłaszał i w efekcie przybywał nam nowy zwierzak w rodzinie. Gdy któryś ze zwierzaczków odchodził, na jego miejsce od razu znajdował się nowy. Zupełnie jakby bezdomniaki wiedziały gdzie mogą przyjść. Niestety, ale nie wszyscy mogą przygarniać znajdki tak jak ja i reszta mojej rodzinki. Powody są różne – zła sytuacja finansowa, ostra odmiana alergii, ciągła nieobecność domowników spowodowana chociażby długimi godzinami pracy itd… Wiadomo – życie pisze różne scenariusze. Jednak, jak to mówią – dla chcącego nic trudnego. Osoba pragnąca pomagać zwierzętom ma szereg innych opcji niż zgarnianie całego nieszczęścia z ulicy :). Zacznę od wspierania różnych organizacji i osób ratujących zwierzaki. Może być to pomoc finansowa lub rzeczowa w postaci karmy dla zwierząt, środków na pasożyty, budek, legowisk i tak dalej. Razem z narzeczonym pomagamy następującym cudownościom: Fundusz Migotkowy, Koty z Zamku Książ oraz ostatnio FMP Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Świdnicy. Jeżeli macie ochotę, to możecie rzucić okiem na ich strony (w nawiasach macie linki do Facebook’a). Niektórzy z nas mają charakter przywódczy lub (i) przedsiębiorczy – takim osobom polecam zorganizowanie zbiórki karmy dla zwierząt dla dowolnego schroniska lub towarzystwa opieki nad zwierzętami (TOZ). Jedzenia w takich miejscach nigdy nie jest za dużo. Kolejną metodą pomocy zwierzętom jest wolontariat w schroniskach. Schroniska często ogłaszają nabór na osoby do wyprowadzania piesków i socjalizacji wszystkich futrzaków. Możemy również pomóc w prowadzeniu strony internetowej schroniska czy TOZ o ile mamy wiedzę w zakresie tworzenia stron www. Im więcej informacji o sierściuchach, tym większe szanse że znajdą dom lub otrzymają wsparcie w innej formie. W momencie, gdy nie mamy czasu na działalność charytatywną , jednym z pośrednich sposobów pomocy zwierzakom jest stosowanie kosmetyków niezawierających składników odzwierzęcych i nietestowanych na zwierzętach. W drogeriach nietrudno znaleźć mazidła oszczędzające naszych braci mniejszych :). Sama często z nich korzystam :). Innym sposobem pomocy pierzastym i futrzastym kumplom jest dokarmianie ptaszków zimą czy kotków wolno żyjących przez cały rok. Musimy jednak pamiętać, że ptaszki nie powinny jeść chleba a kotom mieszkającym np. na działkach należy zorganizować jakieś miejsce do spania. Do takiego celu świetnie nadaje się budka zrobiona ze styropianowego pudełka, grubej folii chroniącej budkę przed zamoknięciem oraz ciepłego kocyka pełniącego rolę wyściółki. Udostępnienie kotkom altanki też jest dobrym pomysłem – wówczas również musimy zapewnić im jakąś formę legowiska, kartonowe pudełeczko, kocyk lub coś w tym stylu. Wracając do ptaków – w jednym z polskich miast powstało coś takiego jak kaczkomaty. Dzięki kaczkomatom dzikie ptactwo nie dostaje pokarmu, które im szkodzi. Pokarm dla ptactwa jest darmowy i każda osoba chcąca nakarmić kaczuszkę czy łabędzia może po niego sięgnąć :). Kolejną, bardzo ważną metodą wsparcia zwierząt jest informowanie odpowiednich służb w chwili gdy jesteśmy świadkami znęcania się nad zwierzętami. Interwencje w takich sprawach najczęściej przeprowadza towarzystwo opieki nad zwierzętami, często w asyście policji. Właśnie do tych dwóch organów możemy zgłaszać złe traktowanie milusińskich. TOZ (towarzystwo opieki nad zwierzętami) ma oddziały w bardzo wielu miejscach Polski. Gdyby ktoś z Was chciał nawiązać kontakt z oddziałem w Waszej okolicy to namiary z łatwością można znaleźć w Internecie (np. na FB). Pod złe traktowanie zwierząt podchodzi nie tylko bicie ale również trzymanie w nieodpowiednich warunkach (chociażby na łańcuchu bez budy, piwnicy czy innych dziwnych miejscach), notoryczny brak dostępu futrzaka do wody czy jedzenia, permanentny zły stan zdrowia zwierzęcia, niekontrolowane rozmnażanie prowadzące do wycieńczenia organizmu rodzącej i wiele innych. W niektórych przypadkach TOZ poucza właściciela zwierzęcia a następnie sprawdza czy dostosował się on to zaleceń w kwestii milusińskiego. W przypadku, gdy pouczanie nie przynosi efektów a sprawa należy do niecierpiących zwłoki - TOZ może odebrać pupila właścicielowi (w asyście policji). TOZ zajmuje się również leczeniem chorych, porzuconych zwierzaków, wręczaniem pokarmów osobom dokarmiającym bezdomniaczki, sterylizacją sierściuchów niechcianych, uświadamianiem ludzi niepotrafiących zaopiekować się pupilem w prawidłowy sposób i różnymi innymi zwierzęcymi sprawami.

Skoro jesteśmy przy pomaganiu zwierzętom… chciałam poruszyć bardzo ważną dla mnie kwestię. Jestem zwolennikiem adoptowania zwierzaczków a nie ich kupowania. Obserwuję kilka stron na FB poświęconych zwierzakom i już nie raz widziałam w jakich warunkach są przetrzymywane psy czy koty z hodowli. Zwierzęta są przechowywane w ciasnych klatkach, poustawianych jedna na drugiej, zwierzęta z górnych klatek załatwiają się na te z dolnych, w klatkach nierzadko leżą martwe młode razem z żywymi… Takich pseudo hodowli w Polsce jest mnóstwo. Niestety, cieszą się dużą popularnością ze względu na niską cenę zwierząt. Wiele osób nie zastanawia się dlaczego chociażby taki York czy kot brytyjski kosztuje 400zł zamiast 2000zł. Ważne, że był tani i można zaszpanować „kupionym” i „rasowym” zwierzęciem wśród znajomych. Nie ważne w jakich warunkach nasz rasowy pupil był trzymany, czy jego rodzice byli zdrowi, czy nie byli spokrewnieni, czy matka zwierzaczka kiedykolwiek była na dworze czy całe życie przesiedziała w klatce i rodziła dzieci… Bezmyślność niektórych ludzi mnie przeraża. Oczywiście nie każda hodowla jest zła, ale już naoglądałam się tych z kategorii „pseudo” i mi wystarczy. Kiedyś było głośno w mediach o pani, która miała wielki, piękny dom i hodowała Yorki. Psy zdobywały różne tytuły na legalnych wystawach. Biegały sobie po domu i wszystko wyglądało ładnie. Niestety spawa się rypła i okazało się, że pani oprócz piesków poruszających się swobodnie po posiadłości miała również takie „inne”, przetrzymywane w małych klatkach w piwnicy, w warunkach przypominających piekło. Wydało się, że w podziemiach dużego domu znajdowała się fabryka rasowych szczeniaczków z rzekomo dobrej hodowli. Nawet utytułowani rodzice szczeniaczka nie dają gwarancji, że hodowla jest humanitarna a zwierzęta się w niej znajdujące są dobrze traktowane. Niestety. Czy wiecie co dzieje się w pseudo hodowlach z suczkami, które już nie mogą rodzić albo najzwyczajniej nie mają już siły? Tego niestety można się domyśleć… Możemy powiedzieć, że są „utylizowane” w mniej lub bardziej elegancki sposób. 
Tak zwane hodowle to jedno a rasowe psy od „pana Zenka” z drugiego podwórka to drugie. Bywa tak, że ktoś zdobędzie rasową suczkę za pół ceny i nie chce jej wysterylizować. Po prostu. Piesek ucieknie a jakiś czas po powrocie okazuje się, że jest w ciąży. Z resztą - niektórzy to nawet wypuszczają psy na dwór luzem, żeby sobie polatały. Nie wszyscy poczuwają się do wyprowadzania psa na smyczy lub chociaż pod nadzorem gdy pies jest spuszczony. Efektem tego są rasowo-podobne szczenięta, które później oczywiście trzeba sprzedać, chociaż za 200zł, żeby jakiś zarobek był… To już taka pseudo hodowlana piramida. Sunia „pana Zenka” z pseudo hodowli rodzi szczenięta skrzyżowane nie wiadomo z jakim psem i „pan Zenek” na tym zarabia. Ręce opadają. Niestety, ale prawda jest taka: dopóki jest popyt, dopóty istnieje podaż. Zwierzak z lepszej czy gorszej hodowli zawsze znajdzie dom i to jeszcze za młodu w przeciwieństwie do kundelka czy dachowca. Niedawno spotkałam się z określeniem, że nierasowy pupil jest niemodny. Niestety, coś w tym jest. Ludzie bardzo łatwo ulegają różnym modom, również na zwierzęta. Co parę lat obserwujemy „wysypy” psiaków jakiejś rasy. Parę dni temu widziałam materiał z sondy ulicznej. Babka pytała napotkanych ludzi czy wolą psa ze schroniska czy z hodowli. Zdecydowana większość odpowiedziała, że z hodowli. Pani prosiła o uzasadnienie odpowiedzi i w tylko kilku przypadkach usłyszała jakieś słowa. Reszta wypowiedzi brzmiała: „eeeeee” albo „nie wiem”. Możliwe, że Ci ludzie nawet nie mieli nigdy zwierzaka i stąd brak konkretnych argumentów… Jedna z pytanych osób nawet doszła do wniosku, że szkoda pieniędzy na schroniska. Chyba nigdy nie zrozumiem niektórych ludzi…

W schroniskach żyją tysiące niechcianych, porzuconych i bezdomnych zwierząt. Każde z nich pragnie być kochane i mieć swojego opiekuna. Niektóre są już tak zrezygnowane i przygnębione, że tylko leżą w kącie i czekają na śmierć. Część z nich faktycznie odchodzi w schroniskowym boksie. Niechciane, zestresowane, smutne i przygaszone… Oczywiście nie zmienimy całego świata adoptując jednego psa ze schroniska, ale zmienimy cały świat dla niego. Nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie świadomie mnożą zwierzaki mając świadomość nieszczęścia zwierząt bezdomnych. Nie popierajmy kupowania pupili z podejrzanych hodowli. Jeżeli kogoś nie stać na psa, który powinien kosztować 3000zł, to niech nie szuka jego sporo tańszej wersji. Możliwe, że piesek danej rasy czeka na nas w schronisku. Może będzie miał 10 lat i posiwiałą mordkę, ale na pewno będzie nas bezgranicznie kochał za to, że go wyrwaliśmy z tej beznadziei i za to, że po prostu jesteśmy. Nie pozwólmy zarabiać pomiotom ludzkim, którzy mnożą futrzaki bez opamiętania, krzyżują ze sobą rodzeństwa oraz osobniki chore i przetrzymują je w koszmarnych warunkach. Kupując pupila z niepewnego źródła dajemy żyć takim bydlakom zwanymi również „hodowcami”. W momencie, gdyby wszyscy przestali decydować się na zdobywanie dziwnie tanich futrzanych przyjaciół – lewy biznes by upadł. Nie ma zbytu, nie ma kasy, nie ma hodowli. Proste. Rozumiem hodowle w których podtrzymuje się czystość rasy, zwierzęta traktowane są jak członkowie rodziny, a samiczki rodzą sporadycznie. Nigdy nie skorzystam z usług nawet i takiej hodowli, ale takie coś jestem jeszcze w stanie przełknąć. Chcesz kupić rasowego psa, kota czy innego pupila za parę groszy? Jedź do schroniska. Tam na pewno jakiś się znajdzie. Za darmo. Po sterylce bądź kastracji. Ludzie pozbywają się nie tylko zwykłych Burków i Łatków, ale też zwierząt z hodowli legalnych i nielegalnych. Niestety – one wszystkie mają przekichane po równo. Jak człowiek jest głupi, to pozbędzie się każdego pupila. I takiego i takiego. Skoro gdzieś tam czeka na nas wystraszony i wyrzucony jak śmieć piesek, który znudził się już właścicielom niczym kupiona zabawka, to po co brać szczeniaczka za 200zł od „pana Zenka”? No po co? Przygarnij lepiej tę porzuconą zabawkę ze schronu i nie przyczyniaj się do powstawania nowych miotów szczeniąt za pół darmo. 

Wszystkie zwierzaki są kochane – i te rasowe i te nierasowe. Może z wierzchu wyglądają różnie, ale w środku są identyczne. Odczuwają różne emocje takie jak radość, strach, smutek czy tęsknota. Pamiętajmy, że przygarniając czy kupując zwierzę powinno spędzić ono z nami całe swoje życie. Decyzja o poszerzeniu rodziny o pupila musi być przemyślana wzdłuż i wszerz. Zwierze to nie zabawka na baterie. Wymaga ono opieki, czasu, miłości, poświęcenia, opieki weterynaryjnej i wielu innych. To taka inna wersja człowieka – z tą różnicą, że nie potrafi wyrazić słowami tego co czuje. Niektórzy są bardzo zaskoczeni ilością obowiązków związanych z posiadaniem futrzaka i nie wytrzymują „presji”. W takich przypadkach pupilek jest zwracany do schroniska czy hodowli, oddawany znajomym znajomych lub rodzinie, wywożony na wieś, przywiązywany do drzewa w lesie i tak dalej. Ludziska w różny sposób radzą sobie z niechcianym balastem – czasami ładnie i humanitarnie a czasami bardzo nieładnie, wręcz ohydnie. Część ludzi jest uczona miłości do zwierząt i przekazuje tę miłość swoim dzieciom. Część nigdy niebyła uczona szacunku i dbania o zwierzaki i kultywuje tę tradycję z pokolenia na pokolenie. Osoby, które nie lubią zwierząt są omijane przeze mnie wielkim łukiem. Nie utrzymuję z takimi kontaktu. Nawet nie chce mi się o nich pisać. Szkoda mojego i Waszego czasu…

Na zakończenie dzisiejszego wpisu pragnę podać Wam świetny przepis na eliminację problemu bezdomności zwierząt: sterylizacja i kastracja. Przygarniasz, adoptujesz lub kupujesz zwierzę? Koniecznie umów je na zabieg. Weterynarz oceni czy to już pora i odpowiednia chwila. Nie masz pieniędzy na wykonanie zabiegu? Żaden problem. Takie rzeczy można załatwić nieodpłatnie. Im mniej nowych miotów zwierząt, tym mniej cierpienia rodzących samiczek i ich młodych. Im mniej niekontrolowanego rozpłodu, tym mniej futrzaków niechcianych, bezdomnych. Nie planujesz prowadzenia hodowli w której zwierzęta są czystej krwi i traktowane są niczym dzieci a masz rasowego pupilka? Zanieś zwierzaka do weterynarza i umów się na zabieg. Masz kilkuletnią kotkę lub suczkę, która jeszcze nie przeszła zabiegu? Ją również powinieneś poddać sterylizacji. Samice są narażone na ropomacicze – bolącą i wyniszczającą chorobę prowadzącą do śmierci zwierzęcia. Czy Twój kocur lub pies wciąż ma kuleczki? Weterynarz powinien się tym zająć. Brak kuleczek to brak ryzyka raka jąder. Samiec bez jąder jest mniej terytorialny, nie znaczy terenu i robi się bardziej przyjazny dla ludzi i innych zwierząt. 

Schroniska i domy tymczasowe dla futrzaków pękają w szwach. A to wszystko z naszej winy. To my udomowiliśmy wiele gatunków zwierząt i to my jesteśmy odpowiedzialni za ich los. Nie pozwólmy, żeby spędzały całe życie w przytułkach, bez swojego wymarzonego człowieka, w beznadziei i przerażeniu. Nie gódźmy się na bezmyślne mnożenie pupili i znęcanie się nad nimi. Uświadamiajmy społeczeństwo kwestii dobrego traktowania zwierząt. A gdy wiemy, że w okolicy dzieje się coś złego – reagujmy. Los zwierząt jest w naszych rękach a bezwarunkowa miłość w ich łapkach!
03.12.2017
Kreator stron internetowych - strona bez programowania