Szara Myszka i zwierzaki - część 1

Hej Kochani :)! Już długo się nie odzywałam, prawda? Wybaczcie mi mysią nieobecność, ale nawał obowiązków uniemożliwił mi napisanie czegokolwiek. Dzisiaj nadrobimy braki i zajmiemy się tematem bardzo bliskim memu sercu, a mianowicie zwierzakami :). Poznacie moją trzódkę oraz mysie zdanie w kwestii żywienia futrzaczków. Będzie również o wielkim rozczarowaniu jakiego doznałam po przystąpieniu do jednej z kocich grup na FB… Zapraszam do lektury :)!
Kocham zwierzęta. Mam do nich ogromną cierpliwość. Przez mój dom przewinęło się mnóstwo futrzanych przyjaciół. Było nawet kilka pierzastych ;). O braciach mniejszych mogę pisać godzinami - nie tylko o ich indywidualnych charakterach ale również o ich specyficznych zachowaniach i sprawach zdrowotnych. Myślę, że stworzenie książki o zwierzakach nie stanowiło by dla mnie problemu ;). Dla mnie to temat rzeka – bardzo długi i szeroki. Dzisiaj jednak ograniczę się do minimum, żeby Was nie zamęczyć kilometrowym tekstem :). Zacznę od tego, że jestem w posiadaniu 8 kotów i jednego psa. Wszystkie futrzaki to znajdki lub nieszczęścia przyniesione przez sąsiadów. Misia jest trzynastoletnią suczką. Pomimo słabnącego wzroku i siwej mordki jest bardzo wesoła i żywotna. Zdarza się jej bawić z kotami. Miewa głupawki podczas których biega niczym rakieta po mieszkaniu. Lucyna została znaleziona przez moją mamę w miejscowych delikatesach. Była wtedy małym kotkiem. Obecnie ma około 9 lat i jest dostojną kocią damą z krótkimi łapkami. Lubi mężczyzn ;). Pulcherię przyniósł nam jeden z członków rodziny. Malusieńka leżała w śmietniku z połamaną miednicą, zawinięta w foliowy worek. Dzisiaj ma niecałe 7 lat, nie urosła zbyt wiele i niestety czasami jest przeganiana przez moje dwa kocurki. Nie oznacza to jednak, że nie potrafi się odgryźć. Leszka przyniosła do domu moja mama. Tułał się przez parę dni po okolicy i bardzo miauczał. Miał może ze 3 miesiące. Obecnie ma 6 lat i jest dużym, spokojnym Kocurkiem, który przewodniczy stadu. Bubu trafił do nas dzięki córce sąsiadów. Bubuś był kociątkiem z zaawansowanym kocim katarem, z niewładnymi łapkami z tyłu, chorymi oczkami i brudną dupką. Weterynarz stwierdził, że możemy spróbować go uratować. Bubu ma teraz 6 lat, jest moim smukłym lizusem i zdarza mu się broić. Bercik ma niecałe 2 latka i trafił do nas poprzez kuzynkę. Ktoś przyniósł jej podrostka z miasta oddalonego od mojego o jakieś 20km. Niestety nie mogła zatrzymać kotka, więc trafił do mnie. Bercik na początku miał podły charakter, na szczęście po kastracji nieco się uspokoił. Nie oznacza to jednak, że nie jest już naszą psotną, krótką i nabitą iskierką ;). Bercikowi zdarza się rywalizować z Leszkiem i Bubu o miejsce w hierarchii, ale z różnym skutkiem. Frytkę znalazł mój narzeczony. Bidulka krzyczała pół nocy w krzakach pod oknem a rano narzeczony nie wytrzymał, znalazł ją i złapał po kilku podejściach i przedzieraniu się przez krzaki. Frytka była mała, brudna i bardzo głodna. Obecnie ma 3 i pół roku i jest typową córeczką tatusia z charakterkiem. Gruba jest puchatą, łowną kocicą, której wiek ciężko określić. Może mieć od około 8 do 10 lat. Grubcią i jej siostrą przez pierwsze lata życia zajmowała się sąsiadka narzeczonego. Były to kotki podwórkowe, ale bardzo zadbane i wysterylizowane. Pewnego dnia siostrę Grubej zabiło auto. Sprawy potoczyły się tak, że Gruba trafiła do nas. Sąsiadka nie miała nic przeciwko. Gruba wciąż wychodzi na dwór kiedy chce i sąsiadka może wciąż ją karmić czy głaskać. W zimie Gruba raczej wychodzi na krótko, ale w lecie ciężko ją zagonić do domu. Olcia to nasz najnowszy nabytek. Pewnej nocy strasznie darła się na korytarzu w naszym bloku i zaczęła skrobać w nasze drzwi. Chyba wiedziała gdzie może pukać ;). Próbowaliśmy wypuścić ją na dwór, ale ona chciała siedzieć w domu. Rozwiesiliśmy ogłoszenia w okolicy o znalezionym kocie, ale nikt się nie zgłosił. Było widać, że jest zmęczona. Spała chyba ze 3 dni z przerwą na siusiu i jedzenie. Miała około1 roku. Teraz ma może z półtorej. Co nas zdziwiło, to fakt, że Ola jest już wysterylizowana. Dziwne, że nikt się po nią nie zgłosił. Obecnie jest dużą koteczką i bardzo lubią się z Frytką. Są niczym siostry :). 
Mogłabym napisać Wam o wiele, wiele więcej o każdym ze zwierzaczków, ale Internet nie pomieściłby takiej ilości danych na raz ;). Może w niedalekiej przyszłości poznacie więcej szczegółów o mojej bandzie ;).
Ok. Było o kluskach z futrem a teraz będzie nieco mniej przyjemnie. Chcę opisać Wam rozczarowanie ludźmi jakie ostatnio przeżyłam. Większość z nas korzysta z Facebook’a. Ja również. FB służy mi głównie do śledzenia wątków politycznych oraz poprawiania sobie humoru głupimi obrazkami i memami. Rzadziej używam go do kontaktowania się z ludźmi ;). Lubię kilka stron poświęconych zwierzakom. Ostatnio polubiłam grupę mającą na celu edukowanie społeczeństwa w zakresie żywienia kotów i opieki nad nimi. Ludzie wymieniają się tam doświadczeniami, poradami, zdjęciami kotków i tym podobnymi. Idea strony jest bardzo fajna. Coś co dosyć szybko i skutecznie zniechęciło mnie do dalszej obserwacji strony, to brak cierpliwości administracji do jej użytkowników. Wiadomo – fanów grupy jest sporo. Każdy ma jakieś pytania czy wątpliwości, które chce rozwiać w przyjazny i kulturalny sposób. Niestety, część adminów traktowało niektóre osoby z góry. Osoba będąca administratorem nie powinna naśmiewać się z ludzi i wrzucać jakiś chamskich odzywek w komentarzach. Nie tylko ja zauważyłam nieuprzejme traktowanie wielbicieli strony. Użytkownicy sami zaczęli komentować zachowanie administracji. Ci z kolei tłumaczyli się tym, że ludzie przed utworzeniem nowego wątku nie sprawdzają czy ten nie pojawił się wcześniej na stronie. Biorąc pod uwagę, że ze strony korzysta naprawdę bardzo wiele osób i co chwilę ktoś wrzuca zdjęcia kotów i różne zapytania, to sprawdzenie wcześniejszych wątków bywa niezwykle czasochłonne. Nie wszyscy mają czas i możliwość spędzania dłuższego czasu na FB. Ktoś chce dowiedzieć się czegoś na temat kotów, grzecznie pyta i oczekuje uprzejmej odpowiedzi a tu okazuje się, że zostaje zrugany. Kolejna rzecz, która niekoniecznie przypadła mi do gustu w opisywanej grupie to fanatyczne podejście adminów i części użytkowników do żywienia kotów. Jedna osoba nawet skarżyła się, że tylko wspomniała o karmie gorszej jakości na „W” i została posądzona o karmienie i trucie nią kota. Użytkownicy często zadają pytania typu „co sądzicie o tej i tamtej karmie?”. Odpowiedź na ogół jest jedna: „ta karma jest zła”. Jest za to pewna karma, której nazwa wspominana jest w połowie postów, podobnie jak nazwa sklepu z którego pochodzi. Nie tylko ja to zauważyłam. Owszem – karma ma super skład i przy zakupie puszek 800g cena jest bardzo atrakcyjna, ale są też inne dobre kocie karmy (i sklepy) o których można by wspomnieć i są nawet tańsze. Grupa nie pochwala żywienia kotów suchą karmą (nawet najlepszej jakości) ze względu na zwiększone ryzyko odwodnienia oraz zachorowania mruczków na nerki. Sucha karma jest wysoce przetworzona i nie powinna znajdować się w diecie żadnego z kotów. Spoko, rozumiem i nie krytykuję takiego podejścia. Niestety były takie sytuacje w których jakiś użytkownik strony pochwalił się, że daje kotom suche i wtedy zaczynały się chamskie komentarze ze strony administracji i nie tylko. To przykre. Admini woleli urządzić sobie z kogoś worek do bicia i obśmiewania zamiast tłumaczyć dlaczego z ich punktu widzenia podawanie suchej karmy jest szkodliwe. Napisanie krótkiej formułki o ich przekonaniach i wklejanie ich pod takimi postami chyba byłoby bardziej na miejscu niż traktowanie użytkowników z góry przy pomocy głupich tekstów. Administrator grupy edukacyjnej kojarzy mi się z kimś miłym i kulturalnym, tym bardziej, że użytkownicy są grzeczni i uprzejmi. Widocznie nie wszyscy nadają się do pełnienia funkcji edukatora. Otrzymanie aroganckiej odpowiedzi na grzeczne pytanie może zrazić niektórych użytkowników do grupy. Taka nieuprzejmie potraktowana osoba może mieć obawy przed zadawaniem kolejnych pytań na stronie z obawy przed krytyką. No i ponownie – nie tylko ja to zauważyłam. Oczywiście nie cała administracja była niemiła. Jedynie pojedyncze jednostki, ale to wystarczyło, żebym opuściła grupę. Szkoda, bo pomysł na stronę jest bardzo fajny i użyteczny. Dużo tam zdjęć kociaków, kocich historii, fajnych ludzi, ale parę rodzynków psuło mi przyjemność z obserwowania całości. Nie chciałam się denerwować, opuściłam i bardzo mnie to cieszy ;).
Wracając jeszcze do żywienia kotków czy psów – jest coś takiego jak BARF, czyli Biologically Appropriate Raw Food, tłumacząc na polski: Biologicznie odpowiednie surowe jedzenie. W wielkim skrócie jest to najzdrowszy i najbardziej naturalny sposób żywienia mruczków i psiaków. Opiera się on na podawaniu nieprzetworzonych przemysłowo produktów pochodzenia zwierzęcego, takich jak mięso, ryby, jaja, kości mięsne i podroby z dodatkiem odpowiednich owoców i warzyw. W diecie BARF należy pamiętać również o suplementacji pożywienia. O ile fizyczne przygotowanie jedzonka tego typu nie jest bardzo skomplikowane, to ułożenie zrównoważonego jadłospisu już tak. Takimi rzeczami powinien zajmować się wykwalifikowany dietetyk zwierzęcy. Wiele osób podziela moje zdanie. Ostatnio BARF stał się bardzo modny, ale obawiam się, że większość osób może komponować menu dla pupili wedle własnego uznania, bez konsultacji ze specjalistą i na oko. Źle skomponowana dieta BARF na dłuższą metę będzie szkodzić psu czy kotu. Grupa, którą przed chwilą opisywałam promuje taki sposób żywienia. To bardzo dobrze, ALE… no właśnie. Jest jedno, duże ALE. Użytkowników strony jest naprawdę sporo. Nawet jeżeli 10% z nich odżywia mruczki BARF’em to jest to nadal naprawdę spora liczba. Ilu z użytkowników skomponowało dietę samodzielnie lub przy pomocy samozwańczych speców-amatorów z internetu a ilu w asyście dietetyka (chociażby takiego online)? No właśnie. Tego nie wie nikt. Ja się przyznaję bez bicia – moje sierściuchy nie odżywiają się BARF’em. Obawiam się, że przy tej ilości zwierząt i obowiązków mogłoby mi nie wystarczyć czasu na przygotowywanie zbilansowanych, surowych posiłków. Zamiast tego, moje zwierzaki dostają karmy dobrej jakości, z wysoką zawartością mięsa i czasami surowe mięsko. Oczywiście różnie u mnie bywało i nie zawsze było mnie stać na dobrą karmę. Życie układa się różnie i zwierzęta niestety muszą dostosowywać się do naszego statusu materialnego. W złej sytuacji materialnej czasami trzeba wybierać czy posiłek dostanie dzisiaj zwierzę czy właściciel. Wiadomo, że w takiej chwili trzeba kupić jak najtańsze żarełko dla zwierzaka i dla właściciela, żeby oboje się najedli. To taki kompromis. Nie karcę nikogo kto karmi zwierzęta gorszą karmą bo nie stać go na nic lepszego. Pamiętam jak to jest. W chwili, gdy wiem, że ktoś ma lepszy status materialny – próbuję tłumaczyć, że lepsza karma wcale nie wychodzi drożej od tej gorszej przy JEDNORAZOWYM zakupie WIĘKSZEJ ilości. Jest taki sklep internetowy, w którym karmy są nieco tańsze niż w innych sklepach. I nie mam na myśli popularnego sklepu na „Z” ;). W internecie można znaleźć różne tabelki przedstawiające procentowy udział mięsa w karmach dla zwierząt zestawione z ich cenami. To bardzo przydatne informacje, szczególnie gdy jesteście na początku drogi zdrowego żywienia zwierząt :). Sklepy internetowe oferują bardzo szeroki asortyment i tabele tego typu zdecydowanie ułatwiają wybór właściwego pokarmu. Zwierzęce grupy edukacyjne na FB często oferują tego typu zestawienia na swoich stronach. Wystarczy dołączyć do wybranej grupy i rzucić okiem na wybrane pliki lub po prostu porosić o udostępnienie tabeli.
Podsumowując dzisiejszy wpis… Denerwuje Was coś na Facebook’u? Przestańcie to obserwować. Można dyskutować na różne tematy ale z kulturą i bez chamskich odzywek. W końcu po co się denerwować.. Karmicie koty i psy BARF’em? To świetnie! Pamiętajcie tylko, żeby robić to dobrze i prawidłowo suplementować produkty mięsne. Konsultacja osobista lub internetowa z wykształconym specjalistom jest tutaj jak najbardziej wskazana :). Żyjecie bardzo skromnie i nie możecie pozwolić sobie na dobrą jakościowo karmę dla zwierząt? Nie martwcie się! Możliwe, że w bliskiej przyszłości Wasza sytuacja się odmieni i będzie lepiej. Ja miałam to szczęście :). Jesteście w dobrej sytuacji materialnej, ale karmicie koty czym popadnie? Zmieńcie to! Stać Was na zdrowszą karmę z dużą ilością mięsa i bez dodatku zbóż. Poszperajcie w internecie a znajdziecie taką za całkiem dobrą kwotę ;). Chcecie dowiedzieć się więcej o moich zwierzakach i zobaczyć kolejne zdjęcia na których pozują? Nic prostszego. Po prostu dajcie znać :). W przyszłym tygodniu Szara Myszka planuje kolejny wpis o zwierzakach. Tym razem poruszę zagadnienia związane z pomaganiem zwierzakom. Nie zabraknie również tematów pokrewnych. A tymczasem zachęcam Was do zadawania pytań, dodawania zdjęć i komentowania. Do następnego razu Myszki :)!
22.11.2017
Kreator stron internetowych - strona bez programowania