STRONA GŁÓWNA       O MNIE 

Recenzja kosmetyków Wet n Wild

Cześć Kochani :)! W dzisiejszym wpisie zapoznam Was z kosmetykami firmy Wet n Wild. Przedstawię Wam swoją opinię na temat cieni oraz kredek do oczu tej marki. Myślę, że warto poświęcić chwilę na lekturę tego tekstu, ponieważ stosunek ceny do jakości tych kosmetyków jest powalający. Ale o tym za chwilę ;)!

O kosmetykach marki Wet n Wild dowiedziałam się parę lat temu z jednego z amerykańskich kanałów urodowych na Youtubie. W Stanach Zjednoczonych kosmetyki tej firmy są szeroko dostępne i bardzo tanie. Do niedawna dostępność Wet n Wild w naszym kraju była zerowa. Nawet sprzedawcy na Allegro do dziś nie oferują kosmetyków tej marki. Jakiś czas temu na FB wyświetliła mi się reklama drogerii Natura, informująca o przecenie „wszystkiego do oczu” różnych firm, w tym również Wet n Wild. Bez wahania zajrzałam na stronę i złożyłam zamówienie. Od dawna byłam ciekawa czy pozytywne opinie na temat omawianej marki nie są przypadkiem wyssane z palca… I wiecie co? Nie są :)! Jestem absolutnie zachwycona jakością cieni oraz kredek, które zamówiłam. Coś co zachwyciło mnie jeszcze bardziej, to ich cena! 3,59zł za dobrą kredkę do oczu, 4,79zł za pojedynczy cień i 11,99zł za paletkę cieni to świetny interes :)! Na jakie konkretne kosmetyki Wet n Wild zdecydowała się Szara Myszka? O tym poniżej:
- nr1: paletka „Silent Treatment”, cena po obniżce 8,39zł; przed obniżką 13,99zł
- nr2: cień „Brulee”, cena po obniżce 4,79zł; przed obniżką 7,99zł
- nr3: cień „Panther”, cena po obniżce 4,79zł; przed obniżką 7,99zł
- nr4: cień „Brokat Brass”, cena po obniżce 4,79zł; przed obniżką 7,99zł
- nr5: paletka „She Fancies Floral”, cena po obniżce 11,99zł; przed obniżką 19,99zł
- nr6: paletka „Bare and Beautyful”, cena po obniżce 11,99zł; przed obniżką 19,99zł
- nr7: kredka do oczu „Baby’s Got Black”, cena po obniżce 3,59zł; przed - 5,99zł
- nr8: kredka do oczu „Simma Brown Now!”, cena po obniżce 3,59zł; przed - 5,99zł
- nr9: kredka do oczu „You’re Always White!”, cena po obniżce 3,59zł; przed - 5,99zł

Paletki nr1 i nr6 składają się z naturalno-neutralnych kolorów, które bez wątpienia będą wyglądały dobrze na każdej z nas. Brązy, beże, przełamane róże i odrobina złota to jest to! Część cieni jest matowa a część nieco błyszcząca. Za pomocą tych paletek bez problemu wyczarujemy makijaż dzienny jak i wieczorowy. Paletka nr5 to coś dla posiadaczek zielonych lub brązowych oczu. Uważam, że fiolety świetnie sprawdzają się przy tych kolorach tęczówki. Cień pt.”Base” nie należy do moich ulubionych, ale za to reszta jest trafiona w dziesiątkę! Znajdziemy tu coś zarówno dla fanek matów jak i zwolenniczek delikatnego błysku. Pojedyncze cienie nr2 i nr3 są genialne! „Brulee” sprawdzi się idealnie jako cień na powiekę ruchomą oraz jako cień pod łuk brwiowy. Jest matowy, fajnie wtapia się w skórę i gładziutko się rozprowadza. „Panther” to coś dla wielbicielek smoky eyes. Mocne nasycenie koloru tego cienia z pewnością Was zaskoczy :). „Brokat Brass” nadaje się do aplikacji na buzię, oczy i ciało. W dotyku jest miękki i przypomina wazelinę wymieszaną z brokatem ;). Dzięki temu mamy pewność, że brokat nie osypie się z miejsca aplikacji :). Kredki do oczu nr7, nr8 i nr9 są idealne dla wszystkich, nawet dla początkujących. Ich miękkość i konsystencja bardzo ułatwiają aplikację. Nie o wszystkich kredkach do oczu możemy powiedzieć, że są niczym masełko. Z kredkami Wet n Wild tak właśnie jest. Białą kredką maluję czasami linię wodną oka, co do niedawna było dla mnie nie do pomyślenia! Przy moich wrażliwych oczach nie dzieje mi się nic złego, nic nie łzawi, nic nie piecze… Jestem zachwycona! 

Cienie Wet n Wild bez wątpienia należą do tych trwałych. Pozostają tam, gdzie je nałożyłam, nie stapiają się w jedną całość po kilku godzinach noszenia. Czasami mam tak, że pomaluję powiekę ruchomą trzema różnymi cieniami innych marek i po jakimś czasie nie widać różnicy gdzie jest jaśniej a gdzie ciemniej. Wszystko zlewa się w jedną ciemniejszą plamę. Cienie WnW na szczęście takie nie są. To ich ogromny atut :). Niedawno wykonałam makijaż na wesele tymi cieniami i wyglądałam nieskazitelnie do 4 rano. To już o czymś świadczy ;). To co odróżnia markę Wet n Wild od całej reszty w Polsce, to zabezpieczenie każdego produktu naklejkami chroniącymi przed otwarciem. Naklejki (papierowe lub foliowe) ściąga się dosyć ciężko, więc osoby „ciekawskie” nie będą mogły wymacać cienia, podkładu czy pudru zanim WY go kupicie. To bardzo dobre rozwiązanie i żałuję, że nie zostało wprowadzone w naszych drogeriach. Widząc różne rzeczy w sklepach kosmetycznych czasami miewam ciarki. Aż włos jeży się na głowie na myśl co możemy znaleźć w kolorówce… Wracając do cieni WnW – po aplikacji nie stwierdziłam wystąpienia zjawiska „załamywania się w powiece”. Zjawisko to chyba w ogóle mnie nie dotyczy… Na górną powiekę nakładam jedynie krem i odrobinę podkładu do twarzy, nie stosując bazy pod cienie. Wszystkie cienie aplikuję właśnie na podkład. Być może dzięki temu żaden cień nie został u mnie „zrolowany”. Nie przesadzam również z ilością cienia nakładanego na pędzelek. Jeszcze nie miałam cieni, które by mi się „osypywały”, chociaż często słyszę o czymś takim. Szara Myszka jest chyba za delikatna, żeby doświadczać „załamywania się cienia w powiece” czy „osypywania się cieni” ;).
Podsumowując: cienie i kredki do oczu Wet n Wild bez wątpienia są godne polecenia! Ich stosunek ceny do jakości jest niesamowicie korzystny. Ze względu na dobrą jakość świetnie nadają się na prezent. Gwarantuję, że nie będzie obciachu ;). Kosmetyki tej marki często są przecenione o np. 40%, więc warto poczekać na okazję :). W przyszłości na pewno dokupię mazidła tej firmy, chociażby kolejne cienie czy lakiery do paznokci. Słyszałam bardzo pozytywne opinie o ich kremowych pomadkach do ust „Balm Stain”. Wyglądem przypominają grube, wysuwane kredki. Gdybym nie była uzależniona od ciągłego nakładania kremu Nivea, to z pewnością miałabym już niejedną pomadkę w swoich zbiorach ;). Żałuję, że w Polsce wybór kosmetyków Wet n Wild jest dosyć ograniczony. Wiem, że w swoich zbiorach posiadają szerszą gamę produktów, ale jak to mówią – lepszy rydz niż nic! A na zakończenie pragnę zaznaczyć, że moje zdjęcia nie ukazują całego uroku cieni. Na żywo wyglądają zdecydowanie lepiej. Polecam spróbować :)!
12.08.2017
Kreator stron internetowych - strona bez programowania