Recenzja cieni Makeup Revolution

Hej Kochani :)!
Wybaczcie mi kolejną dłuższą nieobecność. Okres świąteczno-noworoczny skutecznie pozbawił mnie wolnego czasu i pomimo szczerych chęci nie miałam możliwości napisania żadnego postu na Szarej Myszce. Mam nadzieję, że rok 2018 będzie dla mnie łaskawszy i będę mogła tworzyć przynajmniej jeden wpis co dwa tygodnie albo i częściej. Czas pokaże jak będzie ;). Jedno jest pewne – na pewno Was nie opuszczę :D!

W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam dwie palety do makijażu oczu marki Makeup Revolution: „I Heart Chocolate” oraz „Flawless”. Cienie dostałam od narzeczonego w prezencie na zeszłoroczne święta :). 
W pierwszej kolejności zajmę się paletką „I Heart Chocolate”. Opakowanie cieni jest genialne i niezwykle apetyczne :). Wygląda jak prawdziwa czekolada a przy okazji jest bardzo solidne. We wnętrzu opakowania znajdziemy 16 cieni z nazwami, lusterko oraz dwustronną, dłuższą pacynkę (wybaczcie, ale pacynki nie ma na zdjęciu). Cienie są dobrze napigmentowane i mają bardzo przyjemną konsystencję. Każdy cień ma przyporządkowaną nazwę. Są to:
  • You Need Love, Piece Me Together, One More Piece, Love Torn, Stolen Chocolate
  • That Friday, More!, Pleasure Girl, Meet Chocolate, Unforgiveable, Love Divine
  • Smooth Criminal, Chocolate Love, You Reed More, What A Way to Go, Endorphins Ready!
Najczęściej korzystam z kolorów You Need Love, Stolen Chocolate, More!, Pleasure Girl, Meet Chocolate, Love Divine Chocolate Love oraz You Reed More. Pierwszy z cieni świetnie sprawdza się pod łukiem brwiowym – wygląda bardzo naturalnie, jest matowy i delikatnie rozjaśnia obszar pod brwiami. Meet Chocolate z kolei jest świetnym cieniem „bazowym” – to bardzo delikatny matowy róż i można go fajnie łączyć z brązami i odcieniami fioletu. Do moich zielonych tęczówek jest jak znalazł :). Na zdjęciu poniżej znajdziecie swatche wszystkich cieni z paletki. Cienie nanosiłam na rękę posmarowaną podkładem Revlon Colorstay dla cery tłustej i mieszanej w kolorze 150 Buff. Górna część wszystkich zdjęć była wykonywana w słońcu a dolna w świetle panującym w pokoju, bez flasha. Zdjęcia ze słoneczkiem zdecydowanie lepiej oddają rzeczywisty wygląd cieni ;).
Sądzę, że paleta Makeup Revolution „I Heart Chocolate” jest godna polecenia każdemu i świetnie nada się na prezent. Opakowanie z pewnością wzbudzi zachwyt wszystkich miłośniczek czekolady! Cienie moim zdaniem są dobre jakościowo i bardzo fajnie się rozprowadzają. Nic się nie osypuje, nic się nie osadza w załamaniach powieki, nic nie blaknie w ciągu dnia, nic nie uczula… Dla mnie bomba :)! Ostatnio przez zupełny przypadek odkryłam, że cienie pachną podobnie do słodkich pianek typu marshmallow. Zapach ten nie jest jednak wyczuwalny w chwili aplikacji cieni na powieki. Paletę można dostać na Allegro od 35zł nie licząc kosztów wysyłki. Makeup Revolution wypuściło na rynek całą serię czekoladowych cieni. Nie ukrywam, że chciałabym wejść w posiadanie większości z nich ;).Dodam jeszcze, że paletki z tej serii są dodatkowo opakowane w tekturkę z okienkiem, co dodatkowo zbliża je wyglądem do prawdziwej tabliczki czekolady :D.

Nadeszła pora na omówienie paletki „Flawless” (oczywiście z Makeup Revolution). Jak widać na zdjęciu z początku wpisu – nadruk na opakowaniu nie jest zbyt trwały ;). Paletkę używam dosyć często, ale nie codziennie. Gdy z niej nie korzystam, to chowam ją do dołączonego pudełeczka. Wówczas paleta grzecznie czeka aż znowu po nią sięgnę. Mimo to – napisy chyba nie wytrzymują tej presji i cichaczem gdzieś się ulatniają ;D. Mi to nie przeszkadza. W tym przypadku bardziej liczy się wnętrze :). W palecie znajdziemy lusterko i 32 cienie z nazwami. Nazwy cieni to:
  •  Paper, Soft Glow, Buff, Highlite, Angel, Unlimited, Brew, Silver smoke
  • Almost tere, Uncover, Barely pink, Lowlite, Golden Night, Gold Digger, Cheerless, Blue Stars
  • Smudge, Shimmer Heart, Universal, Copper shimmer, Medal, Darkest shimmer, Tarnish, Black Tie
  • Pure chocolate, Raw, Red night, Molton Chocolate, Burgandy Nights, GreenStars, Cafe noir, Night
W przeciwieństwie do świetnej „I Heart Chocolate”, paleta „Flawless” jest już bardziej zróżnicowana jakościowo. Niektóre cienie wypadają lepiej, inne trochę gorzej. Używam prawie wszystkich kolorów, ale najczęściej sięgam po Soft Glow, Uncover, Barely pink, Shimmer Heart, Universal, Pure Chocolate oraz Raw. Są to zdecydowanie moje kolory :). Brązy i róże to jest to :). Odcienie złota również należą do moich faworytów, jednakże korzystam z nich trochę rzadziej niż z brązu i różu. 
Cienie, które pozostawiają nieco do życzenia w omawianej palecie to Paper, Highlite i Angel. Paper to jasna, matowa, lekko transparentna, przygaszona żółć. Nie mam pojęcia do czego może mi się przydać ten cień. Nie pasuje mi do niczego. W jego miejsce wolałabym umieścić kolor, który mogłabym wykorzystać pod łuk brwiowy. A tu takie dziwactwo umieścili ;)… Highlite w opakowaniu wygląda bardzo interesująco, zupełnie jak połączenie jasnego beżu i złota, jednak na powiece okazuje się, że jest to bardzo błyszczący, biało-srebrny cień. To taka „kolorowa” niespodzianka ;). Cień jest dobrze napigmentowany, ale nie takiego koloru na powiece się spodziewałam. Angel z kolei jakoś nie chce się trzymać na powiece i znika gdzieś w ciągu dnia… Cień nałożony na palec wygląda obiecująco, ale na powiece już nie koniecznie. Inne kolory do których mam małe zastrzeżenie to niektóre ciemniejsze odcienie złota/miedzi. Trzeba uważać na ilość nakładanych cieni, ponieważ mogą się osypać na policzek lub mogą wystąpić problemy z ich roztarciem. Ja wolę nakładać je stopniowo i dokładać kolejne warstwy w razie potrzeby. Cienie te świetnie się sprawdzają w tworzeniu kresek nad górną linią rzęs lub przy podkreślaniu dolnej powieki. Pacynka z paletki „I Heart Chocolate” bardzo się do tego przydaje – to taka moja tajna porada ;). 

Paleta „Flawless” jest całkiem niezła. W skali od 1 do 5 dałabym jej 4 i pół. Pół punktu odejmuję za brak matowego cienia, który nadawałby się do rozświetlenia łuku brwiowego oraz za 3 cienie dla których nie mogę znaleźć zastosowania. Mogłabym się jeszcze przyczepić do znikającego napisu na opakowaniu, ale osobiście mi to nie przeszkadza ;). Zdecydowaną zaletą palety jest jej cena – na Allegro można ją kupić już od 28zł nie licząc kosztów wysyłki. Biorąc pod uwagę ilość cieni w pudełeczku, to bardzo dobra i okazyjna cena :). Większość kolorów w palecie sprawuje się świetnie i pasuje do wielu okazji. Cienie nie osadzają się w załamaniach powieki. Wyjątkiem jest tutaj bajeczny Uncover którego nie należy nakładać w zbyt dużej ilości. Wystarczy być ostrożnym ;). Niektóre ciemniejsze odcienie złota czy miedzi radzę aplikować stopniowo co pozwoli nam uniknąć problemów z roztarciem lub osypywaniem się. Paletę „Flawless” firmy Makeup Revolution polecam wszystkim, którzy zaczynają swoją przygodę z makijażem ale i nie tylko. W tej cenie może być Wam ciężko dostać inne pudełeczko z tą ilością całkiem niezłych cieni. Dla Szarej Myszki paleta „Flawless” jest pozytywnym zaskoczeniem i produktem godnym polecenia. Jestem ciekawa jak sprawują się matowe palety tej marki. Być może w przyszłości zaopatrzę się w jedną z nich i dam Wam znać :). Trzymajcie się Myszki i do następnego wpisu :)!
09.01.2018
Kreator stron internetowych - strona bez programowania