STRONA GŁÓWNA       O MNIE 

Szara Myszka i demakijaż

Cześć Kochani :). W dniu dzisiejszym zajmiemy się zagadnieniem demakijażu. Poznacie moją metodę usuwania makeup’u oraz kosmetyki, którymi przyszło mi się posługiwać :). Pragnę wspomnieć, iż post powstał na prośbę jednej z czytelniczek Szarej Myszki (wybacz, że musiałaś tak długo czekać). Zapraszam do lektury :)!

Moja cera jest dosyć specyficzna. Można powiedzieć, że zalicza się do mieszanych z tendencją do trądziku, ale chwilami jest również wrażliwa. Okolice moich oczu są wyjątkowo delikatne i po wielu kosmetykach występuje u mnie problem z pieczeniem i łzawieniem. W związku z tym - wybierając produkty do demakijażu zawsze szukam na opakowaniu informacji typu „dla alergików”, „bez alkoholu”, „dla cery wrażliwej”, „nawilżający” itp. Nigdy nie zdecydowałam się na płyn micelarny do cery mieszanej czy tłustej z obawy przed przesuszeniem skóry i pieczeniem oczu. Kosmetyki tego rodzaju bardzo często zawierają alkohol oraz inne składniki mające za zadanie zmatowić skórę, co przy demakijażu moim zdaniem jest kompletnie pozbawione sensu. W końcu makeup zmywamy przeważnie pod koniec dnia, przed snem, a podczas snu nie potrzebujemy zmatowienia, prawda?

Najważniejsze w demakijażu są 3 rzeczy: kosmetyk odpowiednio dobrany do naszych potrzeb, metoda usuwania makeup’u oraz… WACIKI!!! Tak! Waciki w demakijażu odgrywają bardzo istotną rolę! Wiele wacików różnych marek wchłania płyny micelarne, toniki i inne podobne kosmetyki nie oddając ich skórze. Czasami wylewam sporo danego produktu na wacik i po zetknięciu ze skórą czuję, że jest zaledwie wilgotny a nie mokry. Nie powinno tak być. Do tej pory trafiłam tylko na jedne waciki, które nie wchłaniają zanadto kosmetyków. Są to waciki Be Beauty z Biedronki w opakowaniu w tonacji niebiesko-zielonkawej (różowa wersja niestety nie zdaje egzaminu). Dzięki nim zaoszczędzam sporą ilość kosmetyków oraz demakijaż jest o wiele łatwiejszy. Kiedyś kupiłam waciki z Rossmanna (Isana) i były całkiem znośne, ale te z Biedronki jednak wygrywają.
Tak jak już wspomniałam – w demakijażu bardzo ważna jest metoda usuwania makeup’u. W Internecie często widzę filmiki na których dziewczyny pocierają buzię wacikami, chusteczkami i innymi ściereczkami we wszystkie strony świata, nie zważając na marszczenie się skóry. Taki „nerwowy” demakijaż przyczynia się do powstawania kolejnych zmarszczek i starzenia się skóry. Zmywanie makijażu powinno odbywać się delikatnie i w kierunku przeciwnym oddziaływaniu grawitacji, czyli „ku górze”. Usuwając makijaż zawsze staram się wykonywać powolne ruchy skierowane właśnie w górę lub delikatnie na ukos. Podobnie postępuję z okolicą oczu, z jedną różnicą. Zmywając tusz z rzęs trzymam wacik na oku nieco dłużej, by płyn micelarny miał szansę zadziałać i siłą rzeczy ostrożnie przeciągam płatek ku dołowi. Jak wiemy – tusz jest najtrudniej usunąć. Dlatego trzeba mu w tym nieco pomóc. Często zmywam maskarę również na otwartym oku – przyciskam rzęsy do łuku brwiowego przy pomocy wacika, czekam chwilę i przeciągam w górę. To ułatwia mi dokładne pozbycia się tuszu ze wszystkich zakamarków.

Jakich kosmetyków do demakijażu używa Szara Myszka? Obecnie korzystam z ultra nawilżającego płynu micelarnego AA „Formuła Biozgodności”. Świetnie radzi sobie z usuwaniem zwykłego tuszu do rzęs i nie podrażnia moich oczu. Kupiłam go w Rossmannie za niecałe 17. Uważam, że jest tak samo dobry jak różowy płyn z Garniera do skóry wrażliwej, który uwielbiam (o płynie Garnier pisałam również przy okazji wpisu o pielęgnacji twarzy; ten kosmetyk często gości na mojej półce). Czasami używam płynu „Ulga” z Ziaji w niebieskiej buteleczce (cena ok. 8zł). Spisuje się tak samo dobrze jak ten z AA czy Graniera, z jednym „ale” – szczypią mnie po nim oczy. Podobnie mam z płynem 3 w 1 z owsem marki Green Pharmacy. Jego skład był na tyle obiecujący, że zdecydowałam się na jego kupno przez Allegro (8,89zł za sporą butlę; w Naturze można go dostać za ok. 13zł). Pieczenie jest mniejsze niż przy płynie z Ziaji, ale jednak daje mi pewne poczucie dyskomfortu. A szkoda! Kolejnym płynem z którym wiązałam spore nadzieje był różany płyn micelarny Evree (kupiony w Rossmannie za ok. 15zł). W odróżnieniu od kosmetyków o których pisałam wcześniej – ten był zapachowy. Pachniał bardzo ładnie (różami) i świetnie się spisywał, lecz podrażniał mi oczy. Zużyłam buteleczkę do końca, ale więcej się na niego nie zdecyduję. W dziedzinie demakijażu wodoodpornego tuszu do rzęs zawsze królował u mnie dwufazowy płyn micelarny z Ziaji. Był on dla mnie prawdziwym hitem od lat! Nie szkodził moim oczom i zawsze byłam z niego zadowolona. Jednakże, ostatnio bardzo się na nim zawiodłam. Niedawno kupiłam nowe opakowanie i kosmetyk bardzo słabo radził sobie z jakimkolwiek tuszem :(. Pomyślałam, że płyn może jest oszukany i kupiłam kolejne opakowanie w Rossmannie w promocji za ok. 5zł. Jest odrobinę lepiej, ale to nie to co kiedyś :(. Sprawdzałam serie na buteleczkach i są różne. Mam nadzieję, że płyny z jeszcze innych serii są takie jak dawniej. W przeciwnym razie będzie mi bardzo ciężko znaleźć zastępcę tego płynu… Spróbowałam olejkowego płynu do demakijażu oczu z Herbal Care „Kwiat Migdałowca” i muszę przyznać, że jest całkiem niezły (kosztował niecałe 10zł). Fajnie zmywa wodoodporny tusz do rzęs, ale po jego użyciu odczuwam minimalne pieczenie w oczach. Bardzo mało brakuje mu do ideału ;). Tak czy inaczej – moje poszukiwania dobrego płynu do zmywania wodoodpornego tuszu trwają nadal. Jeżeli znacie jakieś dobre kosmetyki tego typu, to dajcie znać :). 
Kosmetyk do demakijażu całej twarzy z którym wiązałam naprawdę duże nadzieje to mokre chusteczki z Neutrogeny o właściwościach nawilżających. Dowiedziałam się o nich z Youtube’a. Były bardzo chwalone i polecane w USA, więc postanowiłam je wypróbować. Akurat w Rossmannie była na nie promocja (zdobyłam je za niecałe 12zł). Chusteczki podobno miały być bardzo mokre i jedna sztuka miała wystarczyć na zmycie makeup’u z całej buzi. I wiecie co? Rozczarowałam się. Chusteczki były zaledwie wilgotne i nie poradziły sobie ze zmyciem zwykłego tuszu do rzęs (a producent deklarował zmywanie tuszu wodoodpornego). Opakowanie nie było uszkodzone, więc nieco mnie to zdziwiło… Zastanawiałam się czemu są tak słabo nasączone płynem… Osoba, która polecała ten produkt mieszka w Stanach i być może tam chusteczki są innej jakości lub filmy z udziałem chusteczek były sponsorowane… Sama nie wiem. Tak czy inaczej – będę musiała jakoś zużyć ten produkt do końca. Spróbuję potraktować te chusteczki jako waciki do płynu micelarnego. Nie chcę ich wyrzucać, może chociaż jako wacik sprawdzą się dobrze. 
Jakieś 3 lata temu do demakijażu buzi używałam mydełka Dudu Osun (obecnie dostępne w Rossmannie za jakieś 18zł). Oczy zmywałam płynem z Ziaji a później korzystałam z mydełka. Mydełko zaleca się do skóry trądzikowej, z łojotokiem itd. Ma obiecujący skład, jednakże po dłuższym czasie stosowania nieco przesusza skórę. Jednak mydło to mydło :(. Dudu Osun używałam dosyć długo. Trochę mi pomogło w walce z trądzikiem, ale zdecydowałam się je odstawić i poszukać czegoś lepszego na pryszcze. Przed mydełkiem do usuwania makijażu używałam różnych żeli do mycia buzi. Minusem tej metody było to, że musiałam myć twarz 2 razy pod rząd, by usunąć całość makeup’u. To również doprowadziło do wysuszenia mojej skóry twarzy. Obecnie do zmywania makijażu używam płynów micelarnych. Po ich zastosowaniu opłukuję buzię wodą i myję kolistymi ruchami żelem do skóry trądzikowej z Ziaja Med. Następnie aplikuję tonik z tej samej serii kierując wacik ku górze, wklepuję krem pod oczy i na resztę twarzy wsmarowuję krem NIVEA (oczywiście ruchami w górę, ewentualnie delikatnie na ukos). Więcej o mojej pielęgnacji twarzy możecie przeczytać tutaj.

Podsumowując… Przy moich bardzo wrażliwych oczach do tej pory w demakijażu najlepiej spisuje się płyn micelarny AA „Formuła Biozgodności” oraz płyn z Garniera do skóry wrażliwej w różowej butelce. W kwestii usuwania wodoodpornego makijażu z oczu moim faworytem zawsze był dwufazowy płyn z Ziaji, ale ostatnio nie spisuje się najlepiej… Niestety! Pamiętajcie, że w kwestii demakijażu jedną z kluczowych ról odgrywa dobór dobrych wacików oraz sam sposób zmywania kosmetyków z twarzy. Nie pocierajcie buzi we wszystkie strony świta, tylko wykonujcie delikatne ruchy skierowane ku górze. To pozwoli Wam zachować młodość na dłużej ;). Nie zapominajcie, że każda z nas jest inna i kosmetyki, które nie przypadły mi do gustu mogą sprawdzić się u Was doskonale. Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego wpisu :) !
21.09.2017
Kreator stron internetowych - strona bez programowania