Pielęgnacja włosów

Hej Kochani :)! Ostatni wpis był wyjątkowo kobiecy, więc tym razem Szara Myszka postanowiła opublikować coś nieco bardziej neutralnego i odpowiedniego dla obojga płci :). Przedstawię Wam swoje sposoby dbania o włosy. Wyjaśnię Wam jakich kosmetyków używam i w jaki sposób je aplikuję. Nie zabraknie również informacji o różnych akcesoriach i urządzeniach do układania włosów. Zapraszam do lektury :)!
Włosy Szarej Myszki są bardzo mysie :) - ich kolor określiłabym na coś pomiędzy ciemnym blondem, jasnym brązem a średnim brązem. W zimie są ciemniejsze (różne odcienie brązu brązowe) a w lecie zmieniają barwę na jaśniejszy (ciemny blond z małą domieszką brązu). Ba! W najcieplejszych miesiącach tworzą się na nich blond pasemka! Już nie raz słyszałam pytania od różnych osób w tej kwestii. Pytali czy robiłam coś z włosami, bo mam takie jasne refleksy :). A to tylko działanie
słoneczka :). Moje włoski są dosyć cienkie. Na czubku głowy jest ich mniej a z tyłu nieco więcej. Specyfika moich "kłaczków" polega na tym, że na ich dolnej połowie powstają "prawie loki" lub po prostu mocniejsze fale. Górna połowa natomiast na ogół jest prosta. W dniu w którym myję włosy wygląda to dziwnie o ile nie zepnę włosów.
Cała objętość idzie w dół a na górze jest płaskawo. Cały efekt potęguje moje wysokie czoło, dzięki któremu odnosi się wrażenie, że na czubku głowy mam jeszcze mniej włosów niż w rzeczywistości. Na drugi dzień po myciu włosy wyglądają już na bardziej wygładzone i w całości są prawie proste. Prawie. Dodam jeszcze, że moje włosy są podatne na skręcanie się i gdy je wyprostuję a kurat jest mżawka, to cała robota idzie na marne. Falują jak szalone! Podobnie dzieje się, gdy mamy wysoką wilgotność powietrza (bez żadnych opadów) lub mgłę. Moje włosy nieco się przetłuszczają, ale nie bez przesady. Wystarczy im mycie raz na dwa dni.

Włosy zawsze myję co drugi dzień w godzinach porannych. Przed rozpoczęciem mycia zawsze czeszę czuprynkę. Do tego celu używam grzebienia z dosyć szeroko rozstawionymi ząbkami. Włosy rozczesuję napierw w dolnych partiach, stopniowo
udając się ku górze. W chwili, gdy grzebień napotka kępkę splątanych włosów, wracam z grzebieniem pod problematyczne miejsce i delikatnie próbuję je wyczesać ponownie kierując się ku górze. Nigdy nie szarpię włosów i nie rozczesuję niczego siłą. Czymś takim można tylko sobie zaszkodzić i powyrywać włosy. Gdy włosy są już rozczesane, spłukuję je ciepłą wodą. Na dłoń wylewam szampon, rozcieram go w rękach i następnie aplikuję stopniowo na całą długość włosów, główny nacisk kładąc na okolice skóry głowy. Skóra głowy wytwarza sebum do którego bardzo chętnie
przylegają wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia. Chcąc mieć ładne i puchate włoski, należy owe sebum dobrze zmyć. Na resztę włosów już nie musimy kłaść aż takiego nacisku. Skórę głowy masuję delikatnie opuszkami palców, kolistymi
ruchami. Pozostałe włosy ostrożnie rozcieram aż dobrze się napienią, następnie zsuwam z całej głowy wytworzoną pianę i spłukuję to wszystko letnią wodą. Na sam koniec używam samej zimnej wody, ale tylko przez króciutką chwilę. Podobno dzięki temu włosy wolniej się przetłuszczają. Nie robię tego za każdym razem, ponieważ nie zawsze mam ochotę ;). Nie przywiązuję się do jednej marki szamponu. Ostatnio używałam szamponów z Joanny, Białego Jelenia i Radical. Szampon z Joanny (skrzyp z rozmarynem) kupiłam w Biedronce na promocji za ok. 5zł. Ma właściwości wzmacniające i jest przeznaczony do cienkich włosów ze skłonnością do wypadania. Nie mam problemu z wypadającymi włosami. Kupiłam ten produkt ze względu na działanie wzmacniające i polską markę. Szampon fajnie się u mnie sprawdził. Włosy
mi się po nim nie przetłuszczały. Pachnie tak jak pisze na opakowaniu, czyli skrzypem i rozmarynem. Możliwe, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. Szampon z Białego Jelenia kupiłam za ok. 7-8zł. W jego skład wchodzą witaminy A,E i F, proteiny pszenicze i biała herbata. Nie zawiera alergenów zapachowych, sztucznych barwników i jest przeznaczony do skóry suchej i alergicznej. Bardzo ładnie pachnie i fajnie radzi sobie z włosami. Jest niesamowicie delikatny i nie obciąża moich nieco przetłuszczających się włosów. Można mieć po nim mały problem z czesaniem, ale mam na to sposób (o tym za chwilkę). Szampon Radical (do włosów osłabionych i wypadających, jasna butelka) też jest super i kupuję go na promocjach :). Normalnie może kosztować ok. 9zł a w promocji ok. 7zł. Zawiera skrzyp polny, prowitaminę B5 i inulinę z cykorii. Ładnie pachnie (tak świeżo - uwielbiam świeże zapachy w szamponach) i również jest delikatny dla włosów. Dobrze wpływa na moje włosy. Przestrzegam Was jednak przed szamponem tej marki w ciemnych butelkach. Raz zakupiłam taki w aptece i niestety nasilał wytwarzanie sebum na skórze głowy i pachniał jak środek na mole. Na drugi dzień po myciu włosy były tłuste. Nie pamiętam już jaką rolę miał spełniać ten szampon, ale ja zużyłam go do mycia wanny. Ostatnio kupiłam bardzo dobry szampon po którym moje włoski są puchate i wyglądają super nawet pod koniec drugiego dnia po myciu! Jestem w szoku, ponieważ żaden szampon tak na mnie nie działał. Zazwyczaj pod koniec drugiego dnia było już nieco tłustawo, a tu nic! Szampon ten produkuje firma Joanna. Zawiera olejek arganowy. Jego przeznaczenie to pielęgnacja włosów suchych, potrzebujących wyjątkowej pielęgnacji. Kupiłam go za prawie 10zł w drogerii Hebe (w której bywam bardzo rzadko, ponieważ jest za daleko od mojego miejsca zamieszkania). Szampon
jest super - jeżeli macie problem z nadmiernym przetłuszczaniem włosów i nie możecie trafić na nic dobrego, to szczerze go polecam! Mam wrażenie, że po umyciu włosów tym szamponem przybywa mi objętości. Produkt ten pachnie jak słodki olejek co osobiście mi nie przeszkadza, ale w przyadku szamponu wolałabym coś orzeźwiającego ;). Z Joanny polecam Wam jeszcze szampon z czarnej rzepy. Może nie pachnie jakoś pięknie, ale również spełnia swoje zadanie i też go lubię. Swego czasu używałam szampony dostępne w Rossmanie firmy Alterra. Firma ta produkuje
kosmetyki przeznaczone dla wegan. Najczęściej wybierałam szampon z granatem, ponieważ miał bardzo interesujący skład. Fakt, że kosmetyk jest wegański też mnie przekonywał, ponieważ jako Szara Myszka jestem miłośnikiem zwierząt :).
Próbowałam również szamponu marki Syoss, który na początku swojej kariery był wychwalany pod niebiosa. U mnie i u jeszcze 2 bliskich mi osób w ogóle nie zdał egzaminu. Przyspieszał on przetłuszczanie się włosów i na drugi dzień po myciu włosy nie nadawły się do niczego. A nie o to w szamponie chodzi. Dwie butelki tego produktu zużyłam do mycia wanny, podobnie jak jeden z szamponów Radical o którym pisałam kawałek wyżej.

A teraz poruszę temat "co dzieje się po myciu mysich włosów". Po tym jak moje włosy są już dobrze spłukane, delikatnie je wyciskam z nadmiaru wody i zawijam w ręcznik. Trzymam go na głowie góra 5 minut (a nawet krócej). Po ściągnięciu ręcznika nie pocieram włosów, tylko ostrożnie i powoli masuję nim skórę głowy przez krótką chwilę. Później nakładam ręcznik na dłonie i "klaszczę" nimi po włosach. Wolę takie metody wstępnego osuszania niż nerwowe pocieranie i szybkie drapanie głowy ręcznikiem. Następnym krokiem pielęgnacji mysich włosów jest aplikacja
jedwabiu lub olejku (często mieszam jedno z drugim). W jedwabiach do włosów zakochałam się, gdy kupiłam pierwszą buteleczkę Chi Silk Infusion na Allegro. Cena buteleczki 15ml na Allegro waha się od ok. 3zł do ponad 5zł. Jedwab doskonale odżywiał moje włosy, poprawił ich kondycję i sprawił, że pięknie pachniały. Zapach Chi można porównać do męskich perfum. Coś pięknego! Pamiętam jak pewnego dnia odwiedziłam fryzjerkę, bo bardzo długo zapuszczałam włosy i chciałam nadać im jakiś kształt. Liczyłam się z tym, że pani zetnie mi z 10 albo 15cm, ale zależało mi
na zdrowych włosach, więc się z tym pogodziłam. Jak się okazało, z długości włosów nie ubyło mi praktycznie nic, bo były zdrowe. Fryzjerka nie mogła się nadziwić, że są takie gładkie i zadbane. A ja tylko je myłam i smarowałam jedwabiem :). Jakiś czas temu kupiłam nowy zapas Chi Silk Infusion na Allegro i niestety coś mi nie
grało... Wybór produktów Chi był o wiele mniejszy niż kiedyś. Być może nie są już produkowane... jeżeli mam być szczera, to nawet nie sprawdzałam. Nie mam pojęcia. Jedwabie, które otrzymałam miały dziwny zapach. Inny od Chi, którego kiedyś używałam... Chi zawsze przypominało mi wyperfumowanego mężczyznę, a jedwabie otzrymane stosunkowo niedawno niestety pachną starym masłem. Zużyłam już prawie cały zapas i poza zapachem nie zauważyłam innych wad, ale nie jestem pewna czy to był produkt oryginalny. Data ważności była jeszcze długa, opakowanie nieuszkodzone... Następnym razem zamówię Chi u innego sprzedawcy i zobaczymy co dostanę w paczce. Oprócz Ci używałam jeszcze jedwabiu firmy Biosilk, ale jakoś nie przypadł mi do gustu. Alkoholowy zapach mnie przeraził, żużyłam jedną
buteleczkę i więcej nie kupiłam. Zainwestowałam za to w olejki firmy Greenelixir z Biedronki. Jeden to olejek arganowy a drugi to serum makadamia z kolagenem. Bardzo lubię te produkty. Są w przystępnej cenie, moje włosy świetnie się z nimi dogadują, pięknie pachną, spełniają swoje zadanie i są nieco większe niż inne produkty tego typu. W swoich zbiorach posiadam jeszcze olejek Biosilk Marakuja. W sumie też jest fajny. Jeżeli lubicie zapach arbuzów, to coś dla Was ;)! A w jaki sposób aplikuję jedwabie czy też olejki? Przede wszystkim - przed użyciem
potrząsam buteleczką a następnie wylewam na dłoń kółeczko o średnicy około 2-3cm. Rozcieram nieco produkt w dłoniach i delikatnie rozprowadzam po końcach włosów (powiedzmy, że na ostatniej 1/3 ich długości). Nie spłukuję. Włosy po aplikacji rozczesuję palcami (nie grzebieniem). Następnie czekam aż włosy wyschną. W tym czasie robię i jem śniadanie, piję kawę i zajmuję się pielęgnacją twarzy,
ewentualnie makijażem. Staram się nie korzystać z suszarki do włosów, ponieważ źle mi się ona kojarzy. Zapewne jest zdrowiej pozwolić wyschnąć włosom w naturalny sposób niż traktować je ciepłym powietrzem. Podobno suszarki o chłodnym nawiewie są delikatniejsze dla włosów, ale akurat takiej nie posiadam. W skrajnych przypadkach korzystam z suszarki, ale niechętnie.
Dobrze umyte, odżywione i wysuszone włosy możemy układać wedle uznania. Chociaż przyznaję, że czasami mam w głowie wizję jakiejś fryzury i za żadne skarby świata mi ona nie wychodzi. Nawet jeżeli robiłam ją już wiele razy. Zmyślne fryzury nigdy nie były moją mocną stroną ;). Przed ułożeniem suchych włosów delikatnie je rozczesuję (chociaż nie zawsze) i robię koczka, kucyka, warkocz albo jeszcze jakieś inne upięcie. A wszystko to z małymi udziwnieniami. W przyszłości pokażę Wam fryzury Szarej Myszki wraz z obajśnieniami krok po kroku jak je wykonać. Gdy nie spinam włosów, to puszczam je luźno i daję im odpocząć. Wówczas ich nie rozczesuję, ponieważ nie chcę zniszczyć falo-loczków powstałych po ich umyciu. Czasami sięgam po prostownicę i prostuję włosy. Przed chwyceniem prostownicy rozczesuję włosy grzebieniem i dzielę na 4 sekcje - 2 z tyłu głowy i 2 na jej czubku. Nie są to jakoś super równe podziały. Jak mi wyjdzie, tak zostaje. Prostowanie zaczynam od tyłu. Każdą sekcję przed prostowaniem rozczesuję i przeciągam prostownicą pojedyncze pasma. Na każdą tylną sekcję przypadają po 4 pasma. Na górne sekcje wychodzą mi po 3 pasma. Po każdym paśmie przeciągam prostownicą tylko raz, za to dosyć powoli. Używam prostownicy Fox Samba z podczerwienią i jonizacją. Dostałam ją w prezencie :). Posiada regulację temperatury, zaokrąglone płytki, długi obrotowy kabel i wyświetlacz LED. System podczerwieni poprawia wygląd włosów oraz ułatwia wnikanie wcześniej użytych kosmetyków w głąb włosa. Dzięki jonizacji nasze włosy się nie elektryzują. Włosy prostuję w temperaturze
120, 130 lub 140 stopni (w zależności od warunków atmosferycznych panujących na zewnątrz - im bardziej mokro, tym wyższa temperatura). Wyprostowanych włosów nie spsikuję lakierem ani nie wprowadzam pianki i tym podobnych kosmetyków. Lakieru (Isana supermocna z Rossmana) używam tylko do upięć w wietrzne dni lub gdy fryzura średnio mi wyszła ;). Z urządzeń do prostowania posiadam jeszcze podgrzewaną szczotkę prostującą. Działa na prąd, można regulować w niej temperaturę i moim zdaniem jest wygodniejsza i łatwiejsza w użyciu niż tradycyjna prostownica. Dzięki formie szczotki cały proces prostowania przebiega szybciej. Nie musimy dzielić włosów na pasma. Wystarczy, że powoli uczeszemy włosy od spodu i z wierzchu i efekt jest bardzo zadowalający. Niestety, ale w zimowe miesiące zauważyłam, że włosy po tej szczotce nieco mi się elektryzują (pomimo systemu jonizacji, który podobno jest w tej szczotce). Muszę spróbować prostowania włosów szczotką jak zrobi się cieplej. Może wtedy będzie lepiej. Niektórzy prostują
swoje włosy za pomocą suszarki do włosów i klasycznej, okrągłej szczotki. Dla mnie to czarna magia. Nigdy mi to nie wychodziło i nie wiem jak to możliwe, że ktokolwiek potrafi zrobić to samemu. Dla mnie to niewykonalne. Nie potrafię i tyle. Podobnie mam z robieniem dobieranego. Sobie potrafię zrobić jednostronnego dobieranego tylko przy linii czoła i to od niedawna. O pełnym dobieranym nie ma mowy. A o kłosie to już w ogóle. Abstrakcja ;)!

Jakie akcesoria do włosów ma Szara Myszka? W swoich zbiorach posiadam różne gadżety, ale nie wszytskie się u mnie sprawdzają. Mam problem ze spinkami typu "tukan". Niby nie mam gęstych włosów, ale spinki tego typu jakoś nie trzymają się na moich włosach. Podobnie mam z akcesoriami do tworzenia koczków. Wszytskie jakoś opadają i kok zamiast dumnie stać na czubku głowy, smutno z niego zwisa i źle to wygląda. Z opaskami też mi jakoś nie idzie. Używam ich tylko do odgarniania włosów przy myciu twarzy. Do noszenia na codzień nie mogę ich używać, ponieważ ugniatają mnie w różnych obszarach głowy co na dłuższą metę jest nie do wytrzymania. Mam też problem z ich przyleganiem do głowy. Tam odstają a tu wbijają się w czaszkę. Gumowe opaski też mi nie leżą - kupiłam kiedyś jedną z ciekawości i niestety była za ciasna. Chyba mam pecha do opasek :(... Za to lubię gumki do włosów bez metalowych łączeń i wsuwki. Gumka jak gumka - nie powinna być za ciasna ani haczyć o włosy podczas ściągania i to tyle. W kwestii wsuwek jest już inaczej. Wsuwka była dla mnie wynalazkiem bez sensu, dopóki nie zobaczyłam jak prawidłowo z niej korzystać. Dobrze nałożona wsuwka pomoże nam w tworzeniu bardzo wielu fryzur. Ciężko
wytłumaczyć mi słowami sposób korzystania z tego przedmiotu, ale jakoś spróbuję... Wsuwam wsuwkę do połowy interesującej mnie partii włosów, przekręcam o 90 stopni i dopiero wtedy dosuwam do końca. Taka metoda aplikacji sprawia, że
wsuwka staje się niewidoczna lub widać tylko jej końcóweczkę. Nie wspominając już o jej stabilnym osadzeniu. Parę dni temu dowiedziałam się, że wsuwkę powinno umieszczać się falowaną (lub krótszą) stroną do dołu. Nie wiedziałam o tym. W internecie możecie znaleźć wiele sposobów na wsuwki (po angielsku "bobby pins") i z niektórymi na prawdę warto się zapoznać :). Ja używam wsuwek zakończonych kuleczkami. Nie wyrywają mi włosów i łatwo w nie wchodzą, czego nie mogę powiedzieć o wsuwkach zakończonych gołym metalem (takich wsuwek Wam nie polecam).

Do omówienia pozostaje mi jeszcze jedna kwestia - farbowanie włosów. Przez parę lat używałam szamponów koloryzujących, które tak naprawdę działają jak zwykłe farby. Trwale barwią włosy i już z nich nie zchodzą. Blask i intensywność
kolorów odchodzi z czasem, ale nasz naturalny kolor już nie wraca. Na głowie miałam wszystkie odcienie czerwieni, fioletowy, granatowy i czarny. Z czasem zauważyłam, że kodycja moich włosów uległa pogorszeniu. Włosy zaczęły się rozdwajać i wypadać. Wtedy nie dbałam o włosy tak jak obecnie. W sumie to tylko je myłam i nic poza tym. Niestety, było widać tego efekty. Wszystkie koloryzacje robiłam sama w domu. Ostatnie farbowania nie wychodziły najlepiej i były nierówne. Jeden
kolor przebijał spod drugiego. Na głowie miałam ciemną tęczę. Doszło do tego, że zapuściłam kilku centymetrowy odrost i ścięłam włosy "na chłopaka". Po paru latach katowania włosów doszłam do wniosku, że postępuję z nimi bardzo źle i pora to zmienić. Od dłuższego czasu dbam o włosy i jest z nimi zdecydowanie lepiej. Kiedyś było źle, a teraz jest lepiej niż kiedykolwiek. Włosy przestały mi się rozdwajać i już nie wypadają. Obecnie jestem zdecydowaną przeciwniczką farbowania włosów i kocham swój naturalny kolor. Na koloryzację zdecyduję się dopiero po tym jak
osiwieję. Siwe włosy dodają lat każdej kobiecie a ja nie chcę wyglądać na starszą niż jestem. Inaczej jest w przypadku mężczyzn (przynajmniej moim zdaniem). Siwizna dodaje mężczyźnie mocy i dostojności :). Nie wszyscy muszą się ze mną zgadzać, ale tak uważam. Farbowany facet wygląda niepoważnie, w szczególności gdy ma siwawe brwi i siwy zarost. Mija się to z celem. A skoro przy brwiach jesteśmy... Często widzę, że panie przefarbowane np. na rudo czy na blond nic nie robią z kolorem brwi. To błąd! Rude albo blond włosy w połączeniu z czarnymi brwiami dodają nam lat
i wyglądają bardzo nienaturalnie! O farbowaniu tego małego obszaru twarzy też powinniśmy pamiętać o ile zależy nam na naturalnym efekcie końcowym. Czasami wystarczy tylko lekko rozjaśnić brwi i jest już o wiele, wiele lepiej.

Na koniec muszę wspomnieć Wam o dbaniu o włosy rówież na wakacjach czy urlopach. Podczas różnego typu wyjazdów spędzamy więcej czasu na dworze niż zazwyczaj. Nasze włosy są bardziej narażone na działanie czynników zewnętrznych.
W związku z tym, w okresie wakacyjno-urlopowym musimy bardziej przykładać się do pielęgnacji włosów. Spędzając czas nad morzem często zażywamy kąpieli, przez co nasze włosy mają kontakt ze słoną wodą, która źle na nie działa. Z tego powodu po każdym powrocie do hotelu, domku czy innego typu kwatery musimy umyć włosy i dobrze je nawilżyć.To samo tyczy się reszty ciała. Nie zapominajmy o pielęgnacji włosów również po wizycie na basenie. Chlorowana woda również im szkodzi. Jest jeszcze jedna kwestia... to bardzo dziwne i zastanawiające... Chodzi mi o noszenie
czapek. Czapka to wielka krzywda dla włosów z estetycznego punktu widzenia. Przyczynia się do szybszego przetłuszczania i elektryzowania włosów oraz do zniszczenia całej fryzury, która się pod nią znalazła. Utarło się, że chodzenie w
czapce jest zdrowsze, ale dla posiadacza długich włosów i dla każdej kobiety nawet z krótkimi włosami, raczej jest nieco uciążliwa. Czapka jest wynalazkiem niesprawiedliwym. Z tego powodu w zimne dni zakładam na uszy nauszniki a na resztę głowy kaptur. Pod kapturem nie wytwarza się aż taka masakra jak pod czapką. A w nausznikach nie odpadają mi uszy ;). Jeżeli w zimowe miesiące nie nosicie na głowie kompletnie nic, to polecam Wam moją metodę.

Nadszedł czas podumowania. Dbajcie o włosy systematycznie, po każdym myciu. Używajcie szamponu, który Wam odpowiada. Z odżywek polecam Wam wszelkiego rodzaju olejki i jedwabie. Nakładane na końcowe partie włosów znacznie wydłużą
ich życie i poprawią ich wygląd. Podczas mycia czy czesania włosów nie wykonujcie gwałtownych ruchów. Bądźcie ostrożni i delikatni. W trakcie dnia nie dotykajcie włosów, ponieważ może to spotęgować ich przetłuszczanie. Nie szalejcie również z częstotliwością ich rozczesywania. Uważajcie na farby do włosów. Jeżeli nie musicie
zmieniać naturalnego koloru włosów, to tego nie róbcie. Nie używajcie za dużo lakieru i pianek do włosów. Skóra głowy musi oddychać a te produkty stosowane w nadmiarze jej to uniemożliwiają. W okresie wakacyjnym dbajcie o włosy jeszcze bardziej niż zazwyczaj. Kosmetyki do pielęgnacji włosów, które Wam polecam to: szampony Joanna ze skrzypem i rozmarynem, z czarną rzepą i z olejkiem arganowym, szampon Biały Jeleń do skóry suchej i alergicznej, szampony
Radical w jasnej butelce oraz wegańskie szampony Alterra. Z olejków do włosów godne polecenia są: jedwab Chi Silk Infusion, olejek arganowy z Greenelixir, serum makadamia z kolagenem również z Greenelixir (dostępne w Biedronce) oraz olejek marakuja z Biosilk. Z lakierów używam tego najmocniejszego z Isany w czarnym opakowaniu (dostępne w Rossmanie). Nie polecam Wam natomiast szamponów Syoss, szamponu Radical w ciemnej butelce i jedwabiu z Biosilk. Pamiętajcie jednak, że każdy z nas jest inny i nie wszysko co służy mi będzie służyło Wam (a to co nie sprawdza się u mnie u Was może działać znakomicie). Dbajcie o swoje włosy i do następnego razu :)!
22.04.2017
Darmowa strona www - zrób ją sam!