Pielęgnacja twarzy

Cześć Kochani :)! Zgodnie z obietnicą tym razem napiszę Wam w jaki sposób dbam o swoją buzię i jakich kosmetyków do pielęgnacji twarzy używam. Nie zabraknie również informacji o makijażu. Oczywiście zaznaczam, że nie jest to tekst sponsorowany (reszta moich tekstów również nie ma z tym nic wspólnego). Najzwyczajniej w świecie Szara Myszka chce pokazać co lubi i co jej służy. Być może częśći z Was opisywane kosmetyki również przypadną do gustu i pomogą rozwiązać problemy z cerą. Zaczynamy :)!
Każdy dzień rozpoczynam przemyciem buzi pastą do głębokiego oczyszczania przeciw zaskórnikom firmy Ziaja. Nakładam jej niewielką ilość na całą buzię i ostrożnie masuję. Pasta jest na tyle delikatna, że spokojnie można używać jej na codzień. Szybko się spłukuje co stanowi jedną z jej zalet. Kolejnym krokiem jest przemycie buzi wacikiem nasączonym tonikiem. Do tej pory używałam toniku Ziaja Med do kuracji antybakteryjnej, ale ostatnio kupiłam nowy tonik z Ziaji z jagodami acai i mi przypasował. Pięknie pachnie, ma właściwości antyoksydacyjne i jest z pompką. Gdy tonik już się wchłonie, na okolicę oczu nakładam krem pod oczy. Używałam już wielu kremów: AA oil infusion, Perfecta fenomen C, Ziaja Med kuracja przeciwzmarszczkowa, Pharmaceris neoscope i jeszcze kilka innych. Wszystkie kremy są fajne i bardzo je lubię, z tym wyjątkiem, że Pharmaceris nieco podrażnia mi oczy. Poza tym pięknie rozświetla okolicę oka i jest strasznie wydajny. Gdyby nie to szczypanie w oczach to było by genialnie! Obecnie stosuję rewitalizujący krem Ziaja Med z kuracji dermatologicznej z witaminą C. On również świetnie się u mnie sprawdza. Pozostawia nawilżającą warstwę na powiekach jak i na obszarze pod oczami a nawet nieco rozjaśnia cienie. Jest super. Gdy już nałożę krem po oczy, aplikuję na twarz krem Ziaja Med do kuracji antybakteryjnej. Krem ma świetne właściwości i nie zapycha porów.
Gdy planuję poranny makijaż, to dodatkowo nakładam na buzię troszkę zwykłego kremu Nivea, co bardzo ułatwia mi gładkie rozprowadzenie podkładu. Dzięki temu małemu trikowi makijaż wygląda jedwabiście a skóra jest promienna i wygląda zdrowo. Makijaż rozpoczynam od rozprowadzenia podkładu na całą buzię, górne powieki i troszkę na cienie pod oczami. Następnie nakładam korektor, ale tylko pod oczy. Górne powieki pozostawiam z samym podkładem. Podkład jaki obecnie używam to Bourjois 123 Perfect w odcieniu 51 light vanilla. Moim zdaniem jest bardzo fajny i nadaje się do cery z problemami. Ma pompkę, więc jest higieniczny. Jego właściwości bardzo mi służą. Nie zatyka porów, fajnie się rozprowadza, zastyga w samą porę i nie ciemnieje za bardzo w ciągu dnia. Jedyne co mogę mu zarzucić, to fakt, że nieco uwydatnia skórki (ale jeżeli pilnujecie regularnych pilingów, to Wam to nie grozi). Przed podkładem od Bourjois latami używałam Revlon Colorstay dla cery mieszanej i tłustej w 2 odcieniach: 150 buff oraz 180 sand beige. Kocham ten podkład. Bourjois kupiłam tylko dlatego, że chciałam spróbować czegoś innego ;). Revlon Colorstay został stworzony dla osób z problematyczną cerą. W okresach, gdy borykałam się z trądzikiem, miałam wrażenie że ten podkład zalecza moje wypryski. Na pewno jeszcze do niego wrócę :). Nie podkreśla skórek i jest przyjazny skórze z wypryskami.
Kiedyś po nałożeniu podkładu stosowałam również korektor na wypryski Revlon Colorstay z kwasem salicylowym w odcieniu 620 light. Korektor ten nie nadaje się pod oczy ze względu na zawartość owego kwasu mającego właściwości odkażające i wysuszające. Nigdy nie nakładałamgo go bezpośrednio na pryszcze (tzn. aplikatorem), tylko najpierw na umyty wierzch dłoni i dopiero wtedy umytym pędzelkiem do tego celu lub opuszkiem palca. Podobnie postępuję z korektorem pod oczy i podkładami. Najpierw aplikuję potrzebną ilość na umyty wierzch dłoni, a następnie rozprowadzam umytymi palcami. Wolę taką metodę od używania pędzli, ponieważ podczas pocierania paluszkami o twarz wytwarza się ciepło i podkład czy korektor lepiej wtapia się w cerę. Po nałożeniu podkładu biorę czysty pędzel i delikatnie rozprowadzam puder. Od lat używam prasowanego pudru Revlon Colorstay. Jest beztłuszczowy i nie zapycha porów. Zawsze uważam z ilością pudru i nakładam go na czoło, nos, policzki, skronie, brodę i pod oczy. Nie stosuję tego produktu na obszar pomiędzy policzkiem a kością żuchwy. Ogólnie jeden puder starcza mi na długo, ponieważ naprawdę używam go w małych ilościach. Po pudrze
przychodzi kolej na cienie do powiek (o cieniach jakie lubię napiszę Wam w bliskiej przyszłości), rozczesanie brwi i rzęs oraz użycie zalotki. Później nakładam tusz do rzęs. Z tuszów lubię te wodoodporne, ponieważ utrzymują się cały dzień i nie odbijają na dolnej powiece pod koniec dnia. Do tej pory miałam m.in.: Max Factor 2000 calorie, Maybelline Rocket Volume Express i Maybelline the Falsies Push up Drama. Spełniają swoje zadanie i są bardzo fajne. Pewnie jeszcze nie raz je kupię. Z produktów niewodoodpornych miałam również normalną wersję Maybelline Rocket Volume Express i też fajnie się spisywał (ku mojemu zaskoczeniu). Po wytuszowaniu rzęs nakładam bronzer na czoło, część noska i kości policzkowe. Obecnie stosuję bronzer Catrice Prime and Fine. Jest w zestawie z rozświetlaczem, którego na ogół nie używam. Moja mieszana cera ma wystarczająco dużo naturalnego blasku i więcej jej nie potrzebuje ;). Po bronzerze nigdy nie miałamsensacji skórnych. Dobrze utrzymuje się na buzi, więc jest ok. Czego więcej chcieć. Po bronzerze aplikuję róż na policzki firmy Catrice Defining Blush. Jest beztłuszczowy i bardzo przyjemny. On również nie szkodzi cerze z niedoskonałościami. Puder, bronzer i róż nakładam jednym pędzlem. Po zakończeniu makijażu myję pędzel mydłem w kostce a następnie szamponem do włosów, co sprawia że pędzelek ma bardziej miękkie włosie.
W ciągu dnia nie poprawiam makijażu. Oczywiście jak coś mi się rozmaże to staram się to zetrzeć, ale niczego nie nakładam ponownie na twarz. Uważam, że to niehigieniczne i unikam takich sytuacji. W porze wieczornej zabieram się za demakijaż. Usuwanie makijażu zaczynam od dwufazowego płynu do demakijażu oczu firmy Ziaja. Porządnie nim potrząsam i wylewam na wacik. Płyn bardzo dobrze radzi sobie z wodoodpornym tuszem do rzęs. Należy pamiętać, że podczas demakijażu oka nie pocieramy nerwowo wacikiem po jego okolicy! Najpierw przytykamy nasączony płynem wacik do oka (szczególnie przy rzęsach) na kilka/kilkanaście sekund, tak aby płyn miał szansę rozpuścić tusz do rzęs. Wówczas demakijaż tej delikatnej okolicy jest o wiele łatwiejszy. Po zmyciu oczu używam płynu micelarnego z Garniera 3 w 1 do skóry wrażliwej. Płyn jest bezzapachowy, ma krótki skład, nie podrażnia moich wrażliwych oczu, nie wysusza skóry i jest bardzo wydajny. Zmywam nim całą buzię wykonując w mairę możliwości jedynie ruchy "w górę". Wolę nie pocierać wacikiem buzi w różne strony świata, ponieważ kojarzy mi się to z prowokowaniem grawitacji do ściągania skóry w dół i tworzenia się zmarszczek. Gdy już kończę usuwać podkład z buzi i kolejny wacik z płyem micelarnym jest już czysty, wówczas przemywam twarz wodą i używam antybakteryjnego żelu Ziaja Med. Przemywam nim buzię i spłukuję. Następnie aplikuję tonik z tej samej serii, krem pod oczy Ziaja Med z witaminą C a na resztę twarzy zwykły krem Nivea. Podczas tych czynności również staram się wykonywać jedynie ruchy w górę. Raz lub dwa razy w tygodniu robię sobie peeling z serii Ziaja Pro (wersja bardzo mocna z mikrogranulkami). Zabieg ten wykonuję po dokładnym oczyszczeniu buzi. To chyba jeden z nielicznych peelingów na rynku, który faktycznie mocno ściera martwy naskórek z twarzy i nie pozostawia suchych skórek. Po pilingu nakładam maseczkę na twarz. Nie przywiązuję się do konkretnej firmy czy do konkretnych właściwości. Używam na przemian maseczek z Himalaya Herbals, z Ziaji, AA, Bielendy, Siarkowej Mocy, Dermaglin, Marion i tym podobnych. W zależności co dzieje się z moją skórą, aplikuję inną maseczkę. Po nałożeniu maski z Himalaya Herbals skóra trochę mnie piecze, ale bez wątpienia pomaga oczyśić skórę z pozostałości zanieczyszczeń. Jest skuteczna i z niej nie zrezygnuję. Po zmyciu maseczki przychodzi czas na tonik, krem pod oczy i krem Nivea na resztę buzi. Czasami zamiast pilingu z Ziaji robię piling kawitacyjny urządzeniem do tego przeznaczonym, które dostałam kiedyś w prezencie. Peeling kawitacyjny oczyszcza skórę za pomocą ultradźwięków. Wystarczy w umiejętny sposób przesuwać szpatułkę urządzenia po zwilżonej twarzy. Ta forma pilingu doskonale oczyszcza pory z każdego zakątka twarzy. W przyszłości na pewno napiszę Wam więcej na temat tego gadżetu. Po zabiegu nakładam maseczkę. Gdy już ją zmyję, za pomocą drugiej strony szpatułki urządzenia wklepuję w skórę serum z kwasem hialuronowym z serii Ziaja Pro. Uważam, że po tylu zabiegach skórze należy się porządne nawilżenie, stąd to serum. Po wszystkim ewentualnie wklepuję krem pod oczy i to wszytsko. Serum można wprowadzać w skórę również manualnie, więc nie musicie dysponować urządzeniem do peelingu kawitacyjnegojeżeli chcecie go używać.
Tak właśnie wygląda mój obecny sposób dbania o cerę. Pragnę Wam przypomnieć, że mam cerę mieszaną (miejscami nawet wrażliwą) z tendencją do trądziku. Tymczasowo nie borykam się z problemem wyprysków a to za sprawą leku o któym pisałam Wam poprzednio. Kosmetyki których obecnie używam nie powodują u mnie pogorszenia stanu cery, dlatego używam ich tak chętnie. Doszłam do nich metodą prób i błędów. Próbowałam różnych kremów i innych mazideł co nie zawsze dobrze się dla mnie kończyło. Pierwszy tydzień stosowania nowego kremu zawsze był fajny, a na drugi tydzień skóra powoli zaczynała wyglądać jak biedronka i niestety krem musiałam odstawić. Tak miałam już wiele razy. Dopiero od jakiegoś czasu mogę być pewna, że wszystko jest ok i nic mi nie szkodzi. Mam nadzieję, że mój tekst komuś pomoże i pozwoli cieszyć się łądniejszą cerą. Pamiętajcie, że nie wszystko co pomogło mi może pomóc Wam. Każda buzia jest inna, ale myślę, że warto chociaż spróbować pielęgnacji twarzy Szarej Myszki. Opisywane przeze mnie kosmetyki są niedrogie (z wyjątkiem serum z Ziaja Pro z kwasem hailuronowym - ok.50zł). Odnośnie doboru kosmetyków chciałam podzielić się z Wami jeszcze jedną radą: nigdy nie kupujcie niczego co stoi na podświetlanych półkach ani niczego co jest wystawione na słońce. Żaróweczki czy słoneczko podgrzewają kosmetyk i zmieniają jego właściwości. Tyczy się to każdego kosmetyku, również podkładu do buzi. W drogeriach często widzę zważone podkłady, dlatego tego typu produkty zawsze kupuję na Allegro i jeszcze się nie zawiodłam. Są o wiele tańsze, świeże, niezważone i nie otwierane wcześniej przez nikogo. Ale to już temat na osobny post. Życzę Wam przyjemnego dnia i do następnego razu :)!
                                                                                                                                                                                                                                                                                                       11.04.2017
Kreator stron internetowych - strona bez programowania