Pielęgnacja ciała

Hej Kochani :)! W dniu dzisiejszym Szara Myszka opisze Wam swoje sposoby dbania o ciało. Dowiecie się jakich kosmetyków używam i co robię, aby moja skóra wyglądała jak najlepiej. A wszystko to na życzenie jednej z czytelniczek Szarej Myszki :)!
Zapraszam do czytania ;)!

Wszyscy mają swoje sposoby na piękną skórę. Jedni codziennie biorą kąpiel a inni fundują sobie prysznic dwa razy w ciągu dnia. Niektórzy uwielbiają mieć opaloną skórę a reszta woli unikać promieni słonecznych. Jakiego podejścia do tych spraw byśmy nie mieli, powinniśmy pamiętać o regularnym złuszczaniu i nawilżaniu naskórka. Ja funduję swojej skórze specjalny pakiet różnych zabiegów upiększających raz na tydzień (pomijając oczywiście zwyczajne, codzienne mycie). W skład pakietu wchodzi porządne złuszczanie naskórka za pomocą peelingu i szorstkiej gąbki do ciała oraz masowanie skóry przy użyciu różnych balsamów. Peeling zaczynam od górnych części ciała, stopniowo kierując się ku dołowi. Na początek idą ręce, szyja, cały tułów wraz z plecami a na końcu biorę się za nogi i skórę na pośladkach :). Najpierw masuję skórę za pomocą rąk i peelingu a później dodatkowo używam na to wszystko szorstkiej gąbki (takiej służącej do skóry dotkniętej cellulitem). Wszelkie ruchy dłońmi czy gąbką wykonuję w kierunku serca. To poprawia ukrwienie skóry i lepiej wpływa na jej wygląd. Po złuszczeniu całego ciała spłukuję z siebie peeling, osuszam skórę ręcznikiem i zaczynam wsmarowywać balsamy. Z balsamami postępuję podobnie jak z peelingami - również rozprowadzam je w kierunku serca. Kremy
do ciała staram się wmasowywać energicznie i dopóki się nie wchłoną. W zależności od kremu trwa to dłużej lub krócej. Osobiście wolę, gdy balsam nie wchłania się od razu. Lubię, gdy trzeba z nim trochę "popracować" - wówczas moje ręce dostają porcję treningu a skóra porcję dobrego masażu ;).

Jakich kosmetyków do pielęgnacji ciała używam? W kwestii peelingu do ciała ostatnio zakochałam się w peelingu pomarańczowym z Ziaji :). Przepięknie pachnie pomarańczą i za to go kocham! Kojarzy mi się z zimą i ze świętami :). W kwestii ścieralności określiłabym go na średni+. W połączeniu z ostrą gąbką do cellulitu daje jednak zachwycające efekty i sprawdza się idealnie :). Jakiś czas temu dostałam w prezencie peeling z firmy Tutti Frutti o zapachu gruszki i żurawiny. Kupiłam ostatnio w Rossmanie kolejną buteleczkę i zapłaciłam troszkę powyżej 4zł (za 100ml). Uwierzcie mi - ten kosmetyk to coś przedziwnie wspaniałego, coś czego nie da się niczym zastąpić i coś co dało mi wiele radości :). Na co dzień gruszka jakoś jest mi obojętna. W chwili, gdy nałożyłam peeling na ciało, zmieniłam zdanie i popadłam w zachwyt! Peeling pachnie faktycznie jak gruszka (z małą domieszką czegoś troszkę orzeźwiającego, czyli prawie niewyczuwalnej żurawiny). Kosmetyk na ciele zachowuje się bardzo ciekawie - mam wrażenie jakby delikatnie musował... Kryształki w nim zawarte bardzo fajnie ścierają martwy naskórek (można obyć się bez dodatkowej szorstkiej gąbki). Spróbujcie koniecznie, jeżeli będziecie miały okazję :)! Z innych peelingów do ciała bardzo lubię kolejny produkt Tutti Frutti, czyli cukrowy peeling do ciała "papaja i tamarillo". Muszę przyznać, że jest to kolejny genialny produkt tej marki. Jest zdecydowanie gruboziarnisty i ślicznie pachnie - słodko i świeżo za razem. To co wyróżnia go od bardzo wielu peelingów na rynku, to jego nawilżające właściwości. Już podczas spłukiwania czuć jak gładka
staje się nasza skóra - jest bardzo fajnie nawilżona i natłuszczona. Dzięki temu, po myciu już nie musimy używać żadnych balsamów :). Przyznaję, że używam tego produktu, gdy włącza mi się tryb leniuszka i po prostu nie chce mi się siedzieć długo w łazience i mazać tymi wszystkimi kremami ;). Nie polecam stosowania tego peelingu razem z gąbką. W gąbkę dosłownie wbijają się wszystkie składniki nawilżające skórę i gąbka później wygląda nieciekawie... Skóra oczywiście też na tym traci, ponieważ to gąbka dostaje nawilżenie a nie my. Kosmetyki Tutti Frutti na pewno łączy jedno - pachną tak jak deklaruje producent :). Brzmi to jakby było oczywiste, ale na ogół tak się nie dzieje. Zapachy w różnych produktach do pielęgnacji na ogół są tylko zbliżone do tego co obiecuje nam dana marka. W Tutti Frutti natomiast, kupując żel pod prysznic o zapachu kokosa i ananasa dostajemy
prawdziwy zapach kokosa i ananasa. Wiśniowy peeling do ciała pachnie jak wiśnie, a balsam brzoskwiniowy jak brzoskwinie. Jeżeli lubicie nieco cięższe i słodkie klimaty, to z pewnością polecam Wam całą serię z karmelem i cynamonem. Nie zawiedziecie się, o ile to Wasze zapachy :). Ostatni z produktów do mycia ciała, który chciałam Wam polecić to olejek do kąpieli i pod prysznic Golden Oils z Bielendy. Świetnie nadaje się do codziennej pielęgnacji ciała. Jest bardzo delikatny, pięknie pachnie, pozostawia skórę aksamitną w dotyku i jest bardzo wydajny. Pompka dołączona do buteleczki aplikuje mało produktu, dzięki czemu nie zdarzy się nam przypadkowe wylanie połowy butelki pod prysznicem. Warto zwrócić uwagę na cenę tego kosmetyku. W grudniu zeszłego roku kosztował ponad 18zł w Rossmanie. Później widziałam go po niecałe 14zł, a w zeszłym tygodniu po 12zł. Nie wiem czemu tak
się dzieje, ale jest coraz tańszy. Warto spróbować, biorąc pod uwagę jego właściwości i zapach :).

Balsam do ciała, który obecnie gości u mnie w łazience to Ziaja Med kuracja ultranawilżająca z mocznikiem 5%. Z tej serii posiadam jeszcze krem do rąk
i do stóp. Bardzo lubię te produkty i polecam je wszystkim. Balsam wyposażony jest w pompkę, co jest bardzo wygodne. Ma dobry skład, świetnie nawilża skórę i ma bardzo delikatny zapach (jeżeli nie lubicie ostrych i zdecydowanych zapachów, to emulsja dla Was). Stosunek ceny do pojemności również jest niesamowicie korzystny - balsam można kupić już za niecałe 15zł. Produkt fajnie wchłania się w skórę i w ogóle cały jest fajny ;). Z innych mazideł do ciała mam jeszcze różne kremy z Tutti Frutti - wiśniowy, karmelowy i brzoskwiniowy. Mają bardzo fajną konsystencję i są niesamowicie wydajne. Wystarczy nałożyć troszkę balsamu ze słoiczka i będzie on w stanie nawilżyć całkiem spory obszar naszego ciała. Właściwie to nie są to balsamy, tylko "masełka" (tak określa to producent). W przyszłości na pewno zaopatrzę się w inne masełka z Tutti Frutti. Może uda mi się gdzieś dostać gruszkowe ;). Do nawilżania bardzo ważnego dla mnie obszaru ciała jakim są piersi, używam osobnego produktu, którym jest serum proteinowe modelujące biust z Ziaji.
Serum podobno ma poprawiać sprężystość skóry. Nie wiem w jakim stopniu ten krem faktycznie poprawia sprężystość czegokolwiek, ale lubię go za nieco lejącą się konsystencję i ładny zapach. Serum na pewno dobrze nawilża skórę i jest tanie jak na produkt do biustu - ostatnio dałam za niego nieco ponad 7zł :). Wiecie co jeszcze jest ważne w pielęgnacji piersi? Energiczny masaż. Podczas wprowadzania kremu w skórę należy masować piersi ku górze, co na pewno pomoże im zachować ładny kształt na dłużej. W przyszłości poświęcę cały post zagadnieniu dbania o biust i dekolt :). Jeżeli macie krem do twarzy, który ma fajny i odżywczy skład a z niewiadomych przyczyn nie służy Waszej buzi, to możecie zużyć go do nawilżenia biustu, reszty dekoltu i szyi. Ja robię tak z upiększającym kremem różanym z Evree. Miał być taki fajny, ale u mnie się nie sprawdził. Szkoda było mi go wyrzucać, więc regularnie ląduje "tu i tam" razem z serum z Ziaji ;). Zużyłam już dużo balsamów do ciała. Pewnie kupię jeszcze nie jeden. Jeżeli trafię na jakiś
wybitnie ciekawy, to na pewno dam Wam znać. Czaję się na balsam w słoiczku z Ziaji z serii jagody Acai. Tonik pachnie wybitnie pięknie i jestem ciekawa
jak to będzie z balsamem :). Najpierw muszę zużyć to co mam. A po gwiazdce jeszcze trochę mi tego zostało ;).
Co jeszcze mogę Wam napisać w kwestii pielęgnacji ciała? Jako Szara Myszka muszę przyznać, że na ogół nie kąpię się, tylko prysznicuję w wannie. W czasach, gdy byłam młodszą nastolatką, miałam anemię i podczas ciepłych kąpieli miałam mroczki przed oczami. A po wyjściu z wanny to już w ogóle widziałam tylko ciemność i robiło mi się słabo. Dlatego też wolę po prostu wygodnie usiąść sobie w wannie i regulować temperaturę wody wyciekającej ze słuchawki prysznicowej w zależności od samopoczucia. Anemię udało mi zwalczyć już dawno temu i w sumie to mogłabym leżeć w wannie z wodą, ale jakoś mam uraz. Chyba, że trafia się bardzo wyjątkowa okazja, to wtedy mogę zaryzykować ;). W przypadku, gdy wolicie kąpiel od prysznicowania się, pamiętajcie o higienie. Moczenie brudnego ciała w wannie z wodą jest średnio higieniczne. Z tego powodu po kąpieli opłuczcie ciało bieżącą wodą.
Możecie też umyć się przed kąpielą i wtedy nie będziecie musieli płukać ciała po spuszczeniu wody z wanny :). Odradzam kąpiele dziewczynom i kobietom podczas miesiączki. Gorąca woda nasila krwawienie. Z resztą sam fakt kąpania się w "tym wszystkim" jest dosyć osobliwy, nieprawdaż ;)?

Dbanie o ciało to nie tylko mycie się, złuszczanie skóry i jej nawilżanie. To także sposób odżywiania i ćwiczenia. Dla mnie ćwiczenia to temat rzeka i kiedyś poświecę tej dziedzinie osobny wpis. W kwestii odżywiania odradzam Wam spożywania dużej ilości tłuszczu pochodzenia zwierzęcego. Z roślinnym też trzeba uważać. Oczywiście nie bez przesady, ponieważ tłuszcze są nośnikiem witamin dla naszego organizmu. Tak czy inaczej - nie polewajcie ziemniaków tłuszczem do obiadu ;). Używajcie tłuszczu, ale z rozsądkiem. Nie rezygnujcie z niego całkowicie. Czasami lubię wypić sok ze świeżo wyciśniętego czerwonego grapefruita. Taki sok fajnie oczyszcza organizm z toksyn a pestki w nim zawarte zapobiegają nowotworom (pamiętajcie jednak, żeby nie popijać nim leków, ponieważ zwiększa ich stężenie w organiźmie nawet o kilkaset procent). Nowotworom zapobiega również pomidor, od którego od lat jestem uzależniona. Od kilku lat na śniadanie jem chleb z pomidorem i z masełkiem. Bardzo rzadko zamieniam go na jajecznicę. Najbardziej lubię pomidory malinowe, na które powoli rozpoczyna się sezon. W utrzymaniu pięknej skóry na pewno pomoże nam codzienne spożywanie owoców lub warzyw. Ja czekam aż pojawią się porzeczki, zielony groszek, malinki, agrest i inne sezonowe owocki i warzywa :). Uwielbiam je! Idąc dalej, polecam Wam zjadanie na surowo kiełków na patelnię. W ich skład wchodzą kiełki soczewicy, fasoli mung, cieciorki i dużo dobrych dla skóry i organizmu witamin itp. Smakują nieco podobnie do świeżego zielonego groszku. W kwestii soków, pozytywny wpływ na organizm mają soki warzywne i wszystkie te, które sami wyciśniemy (także z owoców). Nie polecam Wam soczków typu Kubuś, ponieważ zawarta w nich marchewka przez dłuższy okres spożywania zabarwia skórę na lekki pomarańcz w wyniku czego na twarzy tworzą się przebarwienia. Niestety, wiem coś o tym. Kiedyś codziennie piłam soczki tego typu i w momencie gdy przestałam, na buzi miałam pomarańczowe placki (szczególnie w obszarze pomiędzy nosem a ustami i ogólnie dookoła ust). Przez lata nie umiałam sobie z tym poradzić, wyglądałam jak dziwadło. Teraz piję takie cuda tylko, gdy mam chore gardło (i to nie przez cały okres choroby). Uważam też na zawartość marchwii w sokach warzywnych. Jeżeli gdzieś występuje, to kupuję taki sok sporadycznie. Stawiam raczej na soczki oparte na pomidorach czy papryce. Nie oznacza to, że całkowicie wyparłam się marchewki. Lubię zjadać młodą, surową marchewkę. Wyjadam też marchew z zupy. A wszystko to z dużym umiarem. Nie chcę znowu walczyć z marchewkową buzią. W utrzymaniu skóry w dobrej kondycji na pewno pomoże nam picie wody, w ilości przynajmniej 1,5 litra na dobę. Ja piję gazowaną wodę źródlaną. Wodą niegazowaną nie potrafię ugasić pragnienia. Mineralnej nie piję, bo mi nie smakuje. Piję za to czasami przegotowaną wodę z czajnika. Mój sposób na picie wody, to picie na szklanki. Co jakiś czas napełniam szklankę i wypijam do dna. Nawet jeśli nie chce mi się pić. Unikajcie wód smakowych, ponieważ zawierają mnóstwo cukrów i słodzików. Na kondycję naszej skóry zły wpływ ma nagłe chudnięcie lub nagłe przybieranie na wadze. Może to przyczyniać się do powstawania rozstępów, których już się nie pozbędziemy. Podobnie jest z cellulitem. Raz "złapany" już sobie nie pójdzie. Jeżeli chcecie zgubić zbędne kilogramy lub nieco przytyć, to róbcie
to mądrze i powoli. Z resztą - o kilogramach też będziecie mogli przeczytać na Szarej Myszce za jakiś czas ;).

Podsumowując... z produktów do codziennego mycia ciała polecam Wam olejek do kąpieli i pod prysznic Golden Oils z Bielendy. Produkty do porządnego złuszczania
skóry, które Szara Myszka uwielbia to: pomarańczowy peeling do ciała z Ziaji w połączeniu z ostrą gąbką, peeling gruszkowy z Tutti Frutti i cukrowy peeling papaja i tamarillo również z Tutti Frutti. Ten ostatni produkt jest swietny, gdy macie leniwe dni a wybieracie się na randkę albo inne ważne spotkanie. Możecie załatwić złuszczanie i nawilżanie za jednym zamachem i szybciej wyjść z łazienki :). Z balsamów do ciała godny polecenia jest ten z Ziaji z mocznikiem 5%, serum do biustu również z Ziaji oraz wszystkie masełka z Tutti Frutti. Ogólnie polecam Wam wszystkie produkty z Tutti Frutti, pod warunkiem, że znajdziecie zapach, który Wam odpowiada :). Pamiętajcie, żeby spłukać ciało bieżącą wodą po kąpieli lub umyć się przed kąpielą. Jeżeli tak jak ja wolicie prysznicowe klimaty, to jesteście z tego zwolnieni ;). Odżywiajcie się w miarę zdrowo, ale nie pozbywajcie się tłuszczów z diety. W sumie możecie jeść wszystko, tylko rozsądnie i nie w dowolnej ilości. Pamiętajcie o owocach i warzywach. Nie zapominajcie o piciu wody i o odrobinie ruchu (skupiajcie się tylko na problematycznych obszarach ciała). Dbajcie o siebie i do następnego razu :)!
28.04.2017

Kreator stron internetowych - strona bez programowania