Prosty przepis na deser - budyń z ciasteczkmi i owocami

Cześć Kochani :)! W dzisiejszym wpisie Szara Myszka poruszy temat jakiego jeszcze nie było ;). Przedstawię Wam przepis na bardzo prosty deser, który nie wymaga pieczenia. Przygotowanie deserku zajmuje bardzo mało czasu. Przepis można dowolnie modyfikować i dopasowywać do potrzeb naszych lub naszych gości. Zachęcam wszystkich do spróbowania :D!

Do stworzenia najprostszego deserku na świecie będzie potrzebować:
* litr mleka (może być bez laktozy)
* parę ciasteczek 
* dowolne świeże owoce
* 2 budynie w proszku
* 4 łyżki stołowe cukru
* małą łyżeczkę masła (opcjonalnie, obędzie się bez)
* konfiturę owocową (opcjonalnie, obędzie się bez)
Ja na ogół wybieram mleko z zawartością tłuszczu 1,5%. Bez problemu możecie użyć mleka 0%, 2%, 3,2% itp. Z ciastek zawsze kupuję Belvitki miodowo-orzechowe. Ich skład jest całkiem znośny w porównaniu do innych kupnych ciasteczek. W kwestii owocków decyduję się na malinki, truskawki, borówki lub kiwi (w zależności od sezonu). Nie musicie korzystać z konfitury – równie dobrze możecie rozgnieść z cukrem świeże lub rozmrożone owoce. Czasami sama tak robię :). 
Przygotowanie deserku zaczynam od zagotowania 0,5 litra mleka. Na dno garnka wlewam odrobinę wody, czekam aż się zagotuje i dolewam mleko (dzięki temu mleko się nie przypali). Do mleka dodaję małą, prawie płaską łyżeczkę masła. W czasie, gdy czekam aż mleko się zagotuje – wlewam drugie 0,5 litra mleka do małego garnuszka, dosypuję dwa budynie i 4 płaskie łyżki stołowe cukru. Dokładnie mieszam, ciągle mając na oku mleko z gazówki. Gdy mleko zaczyna się gotować – gaszę na chwilę gaz, żeby nic nie zbiegło i dolewam przygotowaną mieszankę mleka, budyniu i cukru, ciągle mieszając całość. Odpalam gaz z powrotem i w dalszym ciągu mieszam całą miksturę. Czekam aż budyń zgęstnieje i zestawiam go w bezpieczne miejsce. Budyń na ogół gęstnieje bardzo szybko – wystarczy minutka lub dwie i gotowe. W przypadku mleka bez laktozy musimy mieszać całość nieco dłużej, ale bez obaw – i tak zgęstnieje :). Nie musimy czekać aż budyń się schłodzi. Może być ciepły. Na dno pucharków lub szklanek kładę połamane ciastka. Na to nakładam nieco budyniu. Kolejna warstwa to owocki i konfitury. Na to ponownie nakładam budyń, później ciastka, znowu budyń a na koniec konfiturę i owoce. Deser możemy zjeść na ciepło lub odczekać aż nieco się ostudzi i wstawić pucharki do lodówki. Budyń z owocami i ciasteczkami na zimno też jest pyszny :). To wszystko jeżeli chodzi o przygotowanie deseru.
Jakie mam dla Was wskazówki dotyczące budyńku? Przede wszystkim – nigdy nie spuszczajcie z oczu mleka na gazie! Wystarczy chwila a mleko zbiegnie i zaleje Wam całą kuchenkę. Oprócz tego, w całym domu rozlegnie się zapach spalonego mleka :(. Gotujące się mleko poznacie po tym, że zaczyna się „pienić” i unosić do góry. Gaz pod garnkiem z takim mlekiem należy od razu przenieść w inne miejsce lub po prostu zakręcić gaz. Odnośnie owoców – nigdy nie myję malin. Wszystkie inne owoce myję dokładnie pod bieżącą wodą, ale maliny już sobie odpuszczam. Mycie może przyczynić się zgniecenia owocków. Poza tym – nawet lekko wilgotne maliny szybko pleśnieją. W kwestii truskawek – jeżeli nigdzie nie możecie dostać świeżych, to równie dobrze możecie użyć rozmrożonych lub wyjętych z dżemu :). Dżem z Biedronki ma w sobie całe truskaweczki (taki mniejszy słoiczek i grubsza nakrętka). 
Budyń z ciasteczkami i owocami możecie konfigurować wedle uznania – korzystajcie ze smaków, które lubicie. Nie musicie używać konfitury. Możecie pominąć ciasta albo owoce. Możecie przeplatać różne smaki budyniów. Twórzcie takie deserki, które będą smakowały Wam i/lub Waszym bliskim. W pucharku ze zdjęcia znajdują się: budyń waniliowy przeplatany z cytrynowym, ciasteczka Belvita z miodem i orzechami, maliny oraz konfitura malinowa. Na koniec dodam, że do stworzenia tego prostego deseru zainspirowała mnie moja mama :). Jak byłam dzieckiem, to mama robiła mi budyń, posypywała malinami i wstawiała do lodówki. Najbardziej ze wszystkiego smakowała mi wierzchnia warstwa z charakterystycznym, zastygniętym budyńkowym korzuchem – takim grubym i bardziej zwartym od całej reszty budyniu ;). Czasami jadłam też budyń na ciepło polany syropem owocowym – pycha :)!

Mam nadzieję, że deser przypadnie Wam do gustu. Jest bardzo prosty do zrobienia i nie wymaga pieczenia. Jedyny trudniejszy element to przypilnowanie gotującego się mleka :). A później? Później wystarczy wsypać to i to, wylać to i tamto i 
gotowe :)! Smacznego :)!
09.07.2017
Darmowa strona www - zrób ją sam!